Codzienność nie jest tematem pojawiającym się w grach zbyt często, co dziwić nie powinno – ponieważ pełnią funkcję przede wszystkim eskapistyczną, muszą być dla codzienności przeciwwagą. Jako wyjątek na myśl przychodzą oczywiście Simsy, w których sedno rozgrywki polega na cyklicznym wykonywaniu powszednich czynności, co na dłuższą metę przekłada się na poczucie chwilowego spełnienia. W Heavy Rain (a wcześniej, w mniejszym zakresie, w Fahrenheicie) celebracja prozy życia ma z kolei stanowić kontrast dla nadchodzących wydarzeń, które ze zwyczajnością nie mają już nic wspólnego.
Gry nie zapuszczały się natomiast dotychczas na terytorium eksplorowane z powodzeniem od dawna przez starsze media – poczucia beznadziejności wynikającego ze świadomości, że każdy kolejny dzień będzie podobny do poprzedniego, a wysiłek wkładany w monotonną pracę bez perspektyw przypomina przelewanie z pustego w próżne. Wypalony trybik w korporacyjnej machinie nie brzmi zresztą jak opis bohatera, w którego ekscytująco byłoby się wcielić.
Swoistym eksperymentem jawi się na tym tle flashowa gra Every Day The Same Dream, stworzona w zaledwie sześć dni przez Paolo Pederciniego ze studia Molleindustria. W przywodzącym na myśl stylistykę Art Deco czarno-białym świecie pełnym bezimiennych, pozbawionych twarzy postaci musimy dzień w dzień jeździć do biura. I na tym koniec – oczywiście pozornie, bo prędzej czy później, znudzeni, zirytowani lub zdenerwowani bezcelową rutyną zaczniemy testować, na jakie odstępstwa od normy pozwoli nam gra. I w toku tych eksperymentów odkryjemy, że można zakończyć ten kierat, choć finał prawdopodobnie nie będzie taki, jakiego byśmy oczekiwali. Oto, co mówi o swej grze autor:
“Every day the same dream” is a slightly existential riff on the theme of alienation and refusal of labor. The idea was to charge the cyclic nature of most video games with some kind of meaning (i.e. the “play again” is not a game over).
Every Day The Same Dream posiada prawie wszystkie cechy, za które sympatycy gier o zacięciu artystycznym je lubią, a przeciwnicy nie lubią: brak instrukcji i jasnych celów, minimalistyczną grafikę, dziwaczny tytuł i niedosłowny, podatny na interpretacje przekaz. Mimo niewesołej tematyki i iście kafkowskiego klimatu emanuje też swoistym urokiem, który nie pozwala brać jej całkiem na serio.
Dziełko Pederciniego podoba mi się z jeszcze jednego powodu: jest rzadkim przykładem gry, w której rozgrywka nie funkcjonuje obok warstwy treściowej, lecz jest z nią ściśle spleciona. Zdarzało mi się już wcześniej wyrażać przekonanie, że w takim podejściu upatruję unikalności i szansy na wypracowanie własnego języka medium. Every Day The Same Dream jest zaprojektowane z myślą o naturalnej chęci gracza do eksploracji i sprawdzania ograniczeń narzuconych przez twórców, co zgrabnie koresponduje z zachowaniami bohatera, który również chce złamać zasady. A finał w przewrotny sposób pokazuje przy tym, że nie ma między nimi znaku równości.
Krótki to wpis, bo i gra jest taka – podobnie jak inne tytuły opisywane w tym cyklu, można ukończyć ją w mniej niż kwadrans. Tych, którzy nie chcą bawić się w zmaganie z systemem, ale chcą poznać jego efekty, odesłać mogę do solucji w formie tekstowej lub wideo.
-
Poprzednie części cyklu “W co się (nie) bawić”:

Impressive. Przy okazji piękne połączenie zapętlonej muzyki i treści.
Przez: smartfox w Luty 27, 2010
o 15:54
Racja; o muzyce nie wspomniałam, a to jeden z niezaprzeczalnych atutów gry.
Przez: louvette w Marzec 2, 2010
o 1:39
[...] reklama regis przed chwilą #altergranie #louvette umieściła ciekawy wpis o grze #everydaythesamedream , polecam! altergranie.wordpress.com/…o-sie-nie-bawic-every-day… [...]
Przez: regis: #altergranie #louvette umieściła ciekawy wpis o grze #every_day_the_same_dream , polecam! altergranie.wordpress.com/ | flaker.pl w Marzec 3, 2010
o 14:01
Gorąco polecam przecztać ten dość długi artykuł punktujący koszmzrne błędy Heavy
Rain http://www.gamecritics.com/daniel-weissenberger/heavy-rain-is-in-many-ways-not-well-written-part-1
Przez: brombba w Kwiecień 3, 2010
o 0:57
Dziękuję za link. Rzeczywiście, niestety, autor ma dużo racji, choć to nie braki fabularne są według mnie największą słabością Heavy Rain. Temat postaram się rozwinąć wkrótce w dłuższym tekście.
Przez: louvette w Kwiecień 3, 2010
o 23:59
Ostatnio trafiłem na coś takiego:
http://www.gamesradar.com/f/games-without-frontiers-10-games-that-break-the-rules/a-20100407113451654034
Every Day The Same Dream również znalazł się na tej liście, trafnie opisanym w krótki sposób: “(…) there’s a story that reveals itself through a persistent breaking of the rules.”
Przez: michau w Kwiecień 16, 2010
o 21:02
Bardzo interesujące zestawienie, dzięki za link. Swoją drogą, fakt, że aż 4 z 10 proponowanych tytułów to mody do HL2, daje do myślenia.
Przez: louvette w Kwiecień 20, 2010
o 0:38
[...] na powitanie salwy z wielkiego działa. O tak, można się nastrzelać do woli. Czy wreszcie wspominana w Polsce „Everyday the same dream” grupy Molleindustria, używająca częstego w grach motywu [...]
Przez: Art Games vs Game Art | | Jawne SnyJawne Sny w Listopad 13, 2011
o 9:14