Altergranie
Gry wideo i (pop)kulturaLudo ergo sum
Ludo ergo sum (Gram, więc jestem) to cykl na poły publicystycznych, na poły popularyzatorskich mini-artykułów poświęconych kwestiom zbliżonym do tematyki tego bloga, które od kwietnia 2007 roku pisuję co tydzień (a od stycznia 2008 co dwa) dla serwisu GRY-OnLine.pl. Poniżej znajdują się odnośniki do poszczególnych tekstów - kolejność chronologiczna począwszy od najnowszego.
- Zabawy w piaskownicy
- Z gier wynurzone
- Syndrom papugi
- Alfabet grania
- O ciekawych czasach i kłopotach z recenzjami
- O interaktywnej przemocy inaczej
- Za siedmioma górami, za siedmioma levelami: gry jako opowieści
- Po co potrzebne nam są gry niezależne?
- Świąteczne granie
- Zwodnicza moc cyferek
- Łatwiej znaczy gorzej?
- Kiedyś gry były lepsze (?)
- Sąd nad cutscenkami
- W poszukiwaniu “straconego” czasu
- Graj i płyń
- Pograj ze mną mamo, pograj ze mną tato
- O tańczących krasnoludach i społecznych zamieszkach
- Granie 2.0
- Zabić czy uratować dziecko, czyli rzecz o moralnych wyborach w grach
- Hardcore versus casual
- Granie po japońsku, czyli kto się gubi w Oblivionie
- Co w fanboja duszy gra
- Zabawy futurologiczne
- Nie tylko hetero
- Wskrzeszone piksele
- Alicja po drugiej stronie reklamy
- Dlaczego warto zajrzeć za fasadę
- Etap klepania po pupie
- Sercowe przygody Kratosa, czyli rzecz o fanfikach
- O strzelaniu do uczniów i obalaniu reżimów
- Zburzyć czwartą ścianę
- Trudne (?) słowo “immersja”
- KULTura grania
- Gra o emocje
- Nasze elektroniczne LSD
- Seks, kłamstwa i gry wideo
- Potęga każuali
- Czy gry są sztuką?


