Zawód: dziennikarz growy

Russ Pitts ze wspomnianego już przeze mnie przy innej okazji magazynu The Escapist napisał całkiem niezły felieton na temat postrzegania w społeczeństwie ludzi zawodowo zajmujących się pisaniem o grach. Pretekstem była wizyta autora na rodzinnym spotkaniu, w trakcie którego – jak to zwykle bywa – padały standardowe pytania o to, w jaki sposób zarabia na życie. Reakcje na odpowiedź „jestem dziennikarzem i redaktorem strony internetowej o grach” były łatwe do przewidzenia; w najlepszym przypadku następował momentalny spadek zainteresowania rozmówcy i próba delikatnego wycofania się.

Z podobnymi reakcjami spotykałam się na pytanie o studia (bibliotekoznawstwo), ale to akurat żadna nowość, że z jakiegoś powodu w oczach wielu ludzi lepiej być wypalonym zawodowo lekarzem albo beznadziejnym prawnikiem niż świetnym bibliotekarzem czy błyskotliwym, spełniającym się w swojej roli dziennikarzem growym. Z drugiej strony w przypadku gier społeczne postrzeganie ludzi zawodowo się nimi zajmujących – i to nie tylko dziennikarzy, ale też badaczy i oczywiście osób pracujących przy ich tworzeniu i wydawaniu – odpowiada ogólnemu wizerunkowi elektronicznej rozrywki w naszej kulturze jako infantylnej i/lub szkodliwej.

Inna sprawa, że poziom dziennikarstwa growego, na przykład w naszym kraju, pozostawia często wiele do życzenia. Z jednej strony mamy młodych graczy, którym wydaje się, że znajomość wielu produkcji i jakiekolwiek doświadczenie w graniu pozwala im pisać profesjonalne teksty (poprawność językowa, o dobrym stylu nie wspominając, to dla nich pojęcia raczej abstrakcyjne). Z drugiej strony zawodowi dziennikarze, którym zdarza się od czasu do czasu napisać artykuł czy recenzję dla mediów głównonurtowych, przejawiają często niedostateczną znajomość tematu. Oczywiście celowo teraz przesadzam, bo mamy też nieco tekstów i autorów naprawdę dobrych, ale ogólny wizerunek jest mało zachęcający.

Zawodowe pisanie o innych formach rozrywki – muzyce czy filmach – ma tradycję kilkakrotnie dłuższą, zdążyły wykształcić się pewne standardy, potrafimy też wymienić nazwiska szczególnie ważnych dziennikarzy. Pozostaje zatem wierzyć, że w przypadku gier podobna sytuacja to tylko kwestia czasu.

Ach tak, jest jeszcze aspekt finansowy – autor wspomnianego tekstu przyznaje, że z pisania o grach żyje mu się wbrew pozorom i obawom cioć oraz wujków całkiem nieźle. Może to niektórych zaskoczy, ale w niektórych polskich mediach branżowych pensja przekracza nierzadko średnią krajową (to tak a propos postrzegania wartości zawodów przez pryzmat zarobków).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s