O poważnych grach i hipokryzji cenzorów

Najnowszy numer The Escapist, jednego z najlepszych sieciowych magazynów o kulturze grania, poświęcony jest tematowi tak zwanych „serious games”. Na polski wypada to chyba przetłumaczyć po prostu „poważne gry „, choć nie jest to najszczęśliwsze określenie, bo nie oddaje złożoności zjawiska i wywołuje nie zawsze prawidłowe konotacje. Najkrócej rzecz ujmując chodzi o gry, których głównym celem nie jest dostarczenie rozrywki (choć oczywiście rozrywka może być ich „skutkiem ubocznym”), a zatem gry stosowane na przykład w edukacji, biznesie, medycynie czy przy okazji różnych kampanii społecznych. Więcej o „serious games” poczytać można m.in. w jednym z odcinków cyklu Ludo ergo sum oraz w dość rzetelnej w tym wypadku Wikipedii.

Wracając do wspomnianego numeru Escapista: artykuły w nim zamieszczone ukazują różne aspekty tego niezwykle złożonego gatunku, czy może raczej należałoby powiedzieć obszaru świata gier. Szczególnie wart polecenia jest tekst obalający dziesięć mitów „poważnych gier” (np. powszechne przekonanie, że nie odnoszą komercyjnego sukcesu). Przy okazji warto ten numer magazynu czytać w parze z numerem sprzed niecałego roku poświęconym temu samemu tematowi, w którym znaleźć można między innymi zestawienie pięciu najciekawszych darmowych gier dających dobry obraz całości gatunku zarazem (wśród nich np. Super Columbine Massacre RPG, kontrowersyjna produkcja, w której wcielamy się w rolę sprawców słynnej szkolnej masakry z 1999 roku i Re-Mission, gra dla dzieci chorujących na raka, która pozwala im zrozumieć, co dzieje się wewnątrz ich organizmu).

Jeśli macie wśród znajomych lub rodziny osoby, które wciąż twierdzą, że gry to tylko zabawka dla dzieci, możecie spróbować zmusić ich do lektury tych tekstów :) W ogóle – odchodząc już od tematu „serious games” – mam wrażenie, że wiele problemów ze społecznym postrzeganiem gier skończyłoby się w momencie, gdyby ludzie zrozumieli, że jest to medium, które podobnie jak inne ma prawo do prezentowania treści przeznaczonych wyłącznie dla dorosłych odbiorców. Najlepszym przykładem na to, jak daleko jesteśmy od takiego zdrowego podejścia, jest ostatnia decyzja zajmującej się klasyfikacją wiekową filmów i gier brytyjskiej organizacji British Board of Film Classification. Odmówiła ona mianowicie sklasyfikowania zawierającej szczegółowo przedstawione sceny przemocy gry Manhunt 2, co równa się zakazowi sprzedaży na terenie kraju, natomiast najnowszemu filmowi Davida Cronenberga Eastern Promises przyznała kategorię „18+”, zezwalając na nieocenzurowane rozpowszechnianie (film, jak to zwykle u Cronenberga bywa, pokazuje przemoc w dosłowny i realistyczny sposób). Jak BBFC tłumaczy swoją decyzję? „Sceny, które sprawiają, że ludzie odwracają wzrok, są częścią przyjemności płynącej z chodzenia do kina (…). Nie chcemy cenzurować, naszym zadaniem jest dostarczać informacji, by na jej podstawie ludzie mogli sami dokonywać decyzji”. Najwidoczniej są media „równe i równiejsze” w kwestii możliwości stosowania środków artystycznej ekspresji, a dorośli gracze są mniej dojrzałymi odbiorcami od dorosłych kinomanów, nie potrafią bowiem dokonywać wyborów wiedząc, czego mogą się spodziewać…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s