Gra to za mało, czyli dylematów językowych ciąg dalszy

Rozterki językowe związane z nieistniejącym przecież tak naprawdę przymiotnikiem od słowa „gra”, o których pisałam niedawno, wydają się wręcz mało ważne na tle istnego bałaganu pojęciowego, jaki pojawia się w momencie, gdy chcemy znaleźć ujednolicony i powszechnie zrozumiały termin na określenie gier… no właśnie – jakich? Komputerowych, wideo, elektronicznych, cyfrowych? W miejscach takich jak na przykład ten blog czy też czasopisma, serwisy lub książki poświęcone elektronicznej rozrywce można bez obaw pisać po prostu „gry” i wiadomo, że nie chodzi nam o bierki ani siatkówkę, tylko te gry, w które gramy na komputerach i konsolach. Ale ten bezpieczny wybieg nie zawsze się sprawdza, czasem potrzebne jest doprecyzowanie – na przykład w sytuacjach, w których tekst przeznaczony jest dla osób niekoniecznie będących graczami albo gdy wyróżnić należy „te” gry jako podzbiór w ramach gier w ogóle.

Anglosasi od jakiegoś czasu w większości zgodnie stosują termin „video games”, spierając się co najwyżej, czy pisać go łącznie, czy oddzielnie. Termin ten zbiorczo określa zarówno gry komputerowe, jak i konsolowe, ale też arcade’owe oraz te przeznaczone na urządzenia przenośne, jak na przykład telefony komórkowe. Cechą wspólną tych gier jest po prostu obecność ekranu jako urządzenia wyświetlającego elektronicznie generowaną grafikę i/lub tekst.

Mimo to wciąż spotkać można formę „computer and video games”, która jasno wskazuje na odrębność gier komputerowych i gier wideo. Te drugie określenie występuje tu zazwyczaj w roli synonimu gier konsolowych, uruchamianych na urządzeniach, które przeznaczone są wyłącznie do odtwarzania gier właśnie (w przeciwieństwie do komputerów, które służą również, a raczej przede wszystkim, do wielu innych celów). Warto w tym miejscu zauważyć, że rozróżnienie to powoli zaczyna tracić rację bytu z powodu rozmycia granic między komputerami a konsolami. Te drugie mają obecnie o wiele więcej funkcji multimedialnych, które w wielu aspektach zbliżają je do centrów domowej rozrywki – określenia wcześniej używanego głównie w odniesieniu do komputerów. Poza tym coraz więcej produkcji ukazuje się na wiele platform jednocześnie – czy można mówić na przykład o tym, że Call of Duty 4 czy FIFA jest grą komputerową albo konsolową? Najtrafniej określić je właśnie mianem gier wideo.

Osobiście opowiadam się za stosowaniem tego terminu jako zbiorczego w odniesieniu do wszystkich gier elektronicznych (co widać choćby w podtytule bloga). Jeśli chcemy pisać odrębnie o grach uruchamianych na konkretnych typach urządzeń, zawsze użyć można sformułowania „gry komputerowe”, „gry konsolowe” czy „gry mobilne”. Wówczas bałagan pojęciowy wydaje się być przynajmniej w większości uprzątnięty.

Żyjemy jednak w Polsce i pewną naiwnością, a może i krótkowzrocznością byłoby oczekiwanie, że stosowane w publikacjach anglojęzycznych zasady zostaną bezpośrednio i bezboleśnie przeniesione do naszego piśmiennictwa. Sądzę, że w tym przypadku powinny (choć daleka jestem od ślepego akceptowania anglicyzmów), ale zanim – i jeśli w ogóle – to nastąpi, minąć jeszcze musi nieco czasu. Przede wszystkim w Polsce gra się wciąż głównie na komputerach i określenie „gry komputerowe” jest najbardziej naturalne, a wiele osób wręcz nie wyobraża sobie, by można było mówić inaczej. W ten sposób w mediach często dochodzi na przykład do sytuacji, w których tekstom o grach przede wszystkim konsolowych (bo mowa jest powiedzmy o rynku amerykańskim, gdzie konsole dominują) nadawane są tytuły zawierające określenie „gry komputerowe”. Nawet Polskie Towarzystwo Badania Gier, jak przeczytać można na jego stronie, „skupia naukowców i studentów z wielu uczelni, którzy zajmują się szeroko pojętą problematyką gier – zwłaszcza RPG i gier komputerowych”. Spośród naukowców właśnie jedyną znaną mi osobą, która stosuje termin „gry wideo” – choć zamiennie z „grami komputerowymi” – jest dr Mirosław Filiciak. W jego pracy doktorskiej zatytułowanej „Gry sieciowe jako medium komunikacyjne” czytamy:

Określenia „gry wideo” będę używać zamiennie z terminem „gry komputerowe”. Pierwszy z nich jest w naszym kraju kojarzony głównie z grami konsolowymi, w Polsce wciąż mniej popularnymi od gier dla komputerów osobistych. W innych krajach ta sytuacja wygląda odwrotnie, wiec w anglojęzycznych tekstach teoretycznych pisze sie raczej o grach wideo (videogames) niż grach komputerowych. Na obecnym stadium rozwoju gier nie ma jednak istotnych różnic pomiędzy programami dla konsol i komputerów osobistych, a wiele tytułów jest dostępnych dla wielu platform sprzętowych – zarówno komputerów, jak i konsol.

Stad w poniższej pracy gry wideo i gry komputerowe są synonimami. W chwili obecnej gra poprzez internet – będącą głównym tematem mojego tekstu – jest domena komputerów, ale sytuacja ta stopniowo ulega zmianie, gdyż wszystkie konsole nowej generacji oferują możliwosci takiej rozgrywki. W odniesieniu do gier wideo będę też używac ogólniejszych określeń „gry elektroniczne” oraz „elektroniczna rozrywka”.

To rozwiązanie w pewnym sensie kompromisowe, ale czasem lepiej pójść na kompromis niż ryzykować bycie niezrozumianym. Zresztą siła przyzwyczajenia jest bardzo silna i całkowicie rozumiem ludzi, dla których słowo „wideo” kojarzy się przede wszystkim z ekranem telewizora i którym nie przeszłoby przez gardło określenie „gra wideo” na Starcrafta czy Diablo. W tym momencie wraca stary jak świat dylemat: kiedy i czy w ogóle precyzja i poprawność powinny ustąpić przed uzusem językowym?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s