Lepiej niż w USA?

Czy wyobrażacie sobie sytuację, w której w programie publicystycznym na kanale TVN24 dyskutowana jest związana z seksem zawartość gry Wiedźmin? W której prowadzący wespół z zaproszonym do rozmowy psychologiem, przyznając się do tego, że w grę w ogóle nie grali, krytykują ją i uznają za pornografię używając wyssanych z palca argumentów? W której zaproszony również do rozmowy dziennikarz branżowy, próbując wyprostować podane nieścisłości, zostaje dość szybko pozbawiony głosu? Wyobrażacie sobie taką sytuację?

Ja niezbyt. Taki program – tyle, że emitowany na amerykańskim kanale Fox News i dotyczący gry Mass Effect – doszedł jednak do skutku. Szczegółowy opis niefortunnego wydarzenia i jego konsekwencji znaleźć można w tym miejscu, zachęcam również do obejrzenia samego programu (trwa niecałe siedem minut):

Nie chciałabym, by ten wpis zamienił się w litanię narzekań na pogoń mediów za sensacją i ignorancję cechującą wielu dziennikarzy i „ekspertów” wypowiadających się na temat gier. To wszak nie pierwsza i zapewne nie ostatnia sytuacja tego typu. Na co natomiast chciałabym zwrócić uwagę, to fakt, że program tego typu (w poważnej telewizji publicystyczno-informacyjnej) rzeczywiście bardzo trudno wyobrazić sobie w polskich realiach. Powodów jest oczywiście wiele, ale najważniejszy związany jest w moim odczuciu z samą obecnością gier (a raczej jej brakiem) w powszechnej świadomości społecznej. Gry wciąż funkcjonują u nas na marginesie kultury; wśród innych rozrywek masowych są wciąż niszą. W związku z tym nie ma dobrego podłoża na zasianie ziarna sensacji – a poruszająca kontrowersyjny temat medialna historia bez tego się nie obejdzie.

Amerykanom trudno jest już nie dostrzegać znaczenia gier we współczesnej kulturze, ale też – a może przede wszystkim – na rynku i w biznesie. I to wcale nie wyłącznie dlatego, że tamtejszy przemysł elektronicznej rozrywki w ubiegłym roku przyniósł dochody o wartości niemal 18 miliardów dolarów, przewyższając tym samym pod tym względem przemysł filmowy i muzyczny. W USA nawet politycy, czy to senatorowie, czy kandydaci na prezydenta, uznają za stosowne wypowiadać się w kwestii gier i związanego z nimi ustawodawstwa. U nas w ostatnich latach jedynie Roman Giertych napomknął co nieco na ten temat, a i wówczas wypowiedź jego bezpośrednio zainspirowana była rozmową z grecką minister edukacji. Aferę z zawierającą rzekomo antypolskie akcenty grą Codename: Panzers pomijam, ponieważ dotyczyła nie gier jako takich, a historycznego przekłamania, na które jako naród wyczuleni jesteśmy bez względu na to, w jakim medium się pojawia.

Ostatnio sugerowałam, że sam fakt kolekcjonowania w Wiedźminie przez graczy kart z kobietami, które uwiódł tytułowy bohater – choć odpowiadający konwencji świata stworzonego przez Sapkowskiego i obecny w grze przeznaczonej dla odbiorców dorosłych – wystarczyłby do wywołania medialnej burzy. Wystarczyłby – pod warunkiem, że ktoś poza samymi graczami tak naprawdę by się tym aspektem gry (tudzież jakimikolwiek innymi) bliżej zainteresował. Tymczasem Wiedźmin – zresztą bardzo się z tego cieszę, nie chcę wywołać mylnego wrażenia – używany jest do promowania polskiej kultury za granicą, a jego twórcy nominowani są do Fenomenów Przekroju. Dla mediów wystarczającym szokiem był fakt, że produkcja gry może kosztować aż 20 milionów złotych i sprzedać się w tak sporym nakładzie i na tym wolały skupić swoją uwagę. Jeśli to jest sposób, w jaki gry powoli zaczynają wchodzić do powszechnej świadomości społecznej, to powinniśmy chyba życzyć sobie, by dalej odbywało się to w takim klimacie. Być może wtedy uda uniknąć się szopek podobnych do tej, która ostatnio stała się udziałem kanału Fox News.

12 thoughts on “Lepiej niż w USA?

  1. Stara zasada marketingu mówi: nie ważne jak mówią, ważne, że mówią. Im więcej będzie tego typu programów w dużych sieciach tv tym lepiej dla Mass Effect, lub każdej innej gry, która zostanie w ten sposób potraktowana.
    Inną sprawą jest to, że nie nazwałbym Fox News poważną telewizją. To raczej jest tabloid i to dosyć mocno prawicowy. Zresztą media Ruperta Murdocha dosyć często są prorządowe i na ogół niezbyt ambitne.

  2. Z tą sensacją to chyba nie do końca tak jest.

    Oczywiście, że gry są u nas traktowane cały czas na marginesie kultury itd., niemniej jeśli w ogóle mówi się o grach w Polsce w mass mediach, to właśnie tylko w kontekście sensacji.

    Swego czasu pamiętam artykuły w Wyborczej, w których pisano, że w Korei zmarł gracz na zawał bo za długo grał w starcrafta, albo że rodzice tak zagrali się w world of warcraft, ze zaomnieli o swojej malenkiej coreczce itd.

    Głosno bylo tez, o graczu który zabił drugiego gracza za to ze ów sprzedal jego wirtualny przedmiot bez jego wiedzy itd.

    Przykład z Fox News pokazuje właśnie ten trend, że mass media mówią o grach tylko w kategoriach sensacji. To tak, jakby o filmie pisano w kontekscie nowego stanika Angeliny Jolie, czy gatek ze slonikiem Brada Pitta.

    Przykład z Codename: Panzers doskonale wpisuje się w ten sposób mówienia o grach, Sensacja na pierwszym planie (a ze trafiło na podatny grunt naszych relacji z niemcami – to moim zdaniem nie ma nic do rzeczy).

    Siegajac jeszcze dalej w przeszłosc, do np. 96 roku, kiedy po masakrze w Columbine znów powrócił temat gier na tapete najpoczytniejszych dzienników (takze w Polsce). Wówczas mówiono tylko o tym, że gry apoteoza przemocy.

    Szok, ze na gre wylozono 20 milionow to tylko dowó na to, ze w Polsce mówi sie o grach tylko w kategoriach sensacji. Co wiecej, redaktorzy o tym mowiacy czesto nie maja bladego pojecia o czym mowia (w TVN24 – podczas poranku TVN24 redaktor stwierdził, że zespół Vader napisał muzyke do wiedzmina)

    Czemu akurat nie podchwycono tematu golizny w Mass Effect – nie umiem odpowiedziec. Moze nie grali? Moze w sumie słusznie doszli do wniosku, ze nie ma co się prdukować bo w polsce, trzeba by zainteresować gawiedz czyms bardziej spektakularnym niz wirtualny cycek.?

    Poza tym w USA temat golizny jest od zawsze bardzo drazliwy (dokladnie tak samo jak w Polsce temat relacji z Niemcami)

    Ja się generalnie temu wszystkiemu nie dziwie. Dopóki ludzie piszący o grach w Polsce będą z łapanki – tak będzie jeszcze przez lata. A kto wie, moze i wieki :)

  3. @ elmer.fudd

    Lepiej dla konkretnej gry i jej sprzedaży – tak. Ale czy lepiej dla gier w ogóle? Co do Fox News, masz rację, być może w naszych realiach lepiej odpowiada jej równie tabloidowa Superstacja. Z drugiej strony media Murdocha CHCĄ uchodzić za obiektywne i poważne. A u nas TVN też oskarżane jest o wyraźne polityczne sympatie i antypatie.

    @ Juliusz Konczalski

    OK, ale zauważ, że podajesz przykłady sensacji pochodzące zza granicy, o których u nas pisze się raczej jako o ciekawostce, na takiej samej zasadzie jak o wielu innych newsach podawanych przez agencje typu Reuters. Ja miałam na myśli z gruntu polską historię medialną, związaną z grą, o której w Polsce jest głośno. Sensację wykreowaną od początku przez polskie media, a nie skopiowaną siłą rozpędu z Zachodu. Poza Codename Panzers na myśl przychodzi mi jeszcze mini-reportaż o Tibii emitowany kilka lat temu na TVN, ale to było na niewielką skalę, więc nie można raczej mówić o sensacji.

  4. Skandal od zawsze był elementem reklamy produktów dla mas. Nie tylko gry lepiej się sprzedają jeśli wywołują kontrowersje. O wystawie w jakiejś galerii robi się głośno w mediach wtedy, gdy przedstawia pokrojone na kawałki płody, albo genitalia wpisane w krzyż. Ewentualnie gdy ukazuje jakiegoś naszego bohatera narodowego w „niewłaściwy” sposób. Bardzo rzadko „newsem” jest wystawa Malczewskiego, czy Matejki. Ze sztukami teatralnymi jest podobnie, nie mówiąc już o spektaklach operowych. Z filmem jest jakby lepiej, ale i tu mały skandalik nie zaszkodzi. Zresztą przemysł filmowy daje odpowiedź na pytanie louvette o to czy dla gier „w ogóle” pozytywnym zjawiskiem są okresowe kontrowersje dotyczące konkretnych tytułów. Na Świecie, filmy wywołują różnego kalibru skandale i skandaliki już od jakiś 50 lat, a przemysł filmowy ma się zupełnie nieźle. Co więcej kino niezależne, które również nie gardzi kontrowersyjnymi tematami, też się nieźle rozwija (choć tu większe znaczenie może mieć rewolucja cyfrowa). Toteż nie bałbym się o przyszłość gier komputerowych nawet jeśli jeszcze przez parę lat będą przedstawiane w mediach głównego nurtu jako czyste zło.

  5. Masz rację, ale problem polega na tym, że w Mass Effect nie było tak naprawdę niczego, co można by uznać za kontrowersyjne. To nie „Nieodwracalne” ani genitalia na krzyżu. Cała kontrowersyjność została sztucznie wykreowana i podsycona, by stworzyć sensację. Nie boję się o przyszłość gier (wręcz przeciwnie – myślę, że będzie patrzeć się na nie coraz bardziej przychylnie), ale tego typu przekłamania to krok w tył i dlatego cieszę się, że w Polsce na razie udało się uniknąć takich historii na większą skalę.

  6. W swoim komentarzu abstrahowałem od Mass Effect. Tym niemniej dalej uważam, że nawet jeśli w mediach pojawiają się przekłamania i sztuczne kontrowersje, to nie będzie to „krok w tył”.

  7. Wydaje mi się, że generalnie nie powienno być problemu – w końcu od tego są znaczki PEGI na okladkach gier, a szczerze mówiąc nie zwróciłem uwagi czy wypożyczając np. DVD Apocaliptico dystybutor zamieścił etykietę informującą o dozwolonej kategorii wiekowej.

    U nas przecież też była akcja Giretycha w kwestii gier, pamiętacie?
    W listopadzie 2006 roku, w okresie premiery kontrowersyjnej gry Rule of Rose (Rządy Róży) Ministerstwo Edukacji Narodowej złożyło doniesienie do prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa w związku z rozpoczęciem rozpowszechniania w Polsce tej gry.

    Więcej tu i tu .

  8. Faktycznie, zapomniałam o Rule of Rose, choć tu również Giertych wzorował się na działaniach i wypowiedziach polityków zagranicznych, m.in. burmistrza Rzymu i jednego z komisarzy UE. Zrobił się mały szum, a gra w sumie w Polsce (na świecie zresztą też) nie cieszyła się specjalną popularnością.

    A co do oznaczeń wiekowych… Gdyby sprzedawcy i rodzice zwracali na nie uwagę, to rzeczywiście nie byłoby problemu. Tymczasem kupuje się dziecku grę nie patrząc na znaczek 18+, bo wiadomo przecież, że gry to produkty dla dzieci, a potem jest wielkie zaskoczenie, że gra zawiera elementy dla dorosłych.

  9. Cały dyskurs na temat „skandali” usnutych wokół niektórych gier, powinien zająć się czymś innym: wykazaniem małej rzetelności takowych krzykaczy. Zgoda- są gry, które są powodem dyskusji nie tylko poza środowiskiem graczy, z powodu swoich treści (np. Manhunt, czy japońskie gry dotyczące gwałtu), nie ustrzeżemy się przed interpretacją, a i wtedy problem przeniesie się na wolność wypowiedzi, wolność do tworzenia obrazów, które są głosem w sprawach ważkich etc. – zakazać takich gier, czy nie?
    Mnie najbardziej razi nieprzygotowanie i skostniałość umysłowa ludzi produkujących takie gnioty „publicystyczne”, czy będzie to dodawało popularności grom czy nie – mało mnie to interesuje, moja ciekawość skierowana jest na ekran telewizora gdzie widzę manipulację. (Spotkałem się kiedyś z humorystyczną interpretacją „ukrytych przesłań” w Super Mario Bros. – jest to sen narkomana. Wszystkie te grzybki, zielone rury kanalizacyjne – zróbmy o tym program!). Broń głównego bohatera ma kształt falliczny, puszczając dialogi bohaterów „od tyłu” odkrywamy gloryfikację szatana, jedna z postaci w grze porusza się jak gdyby była w stanie – permanentnego wzwodu. Wysśij z palca, aniżeli z piersi matczynej.

    @ Juliusz Konczalski
    Może rzeczywiście powinny pojawić się osoby w „szerszych” mediach, które będą potrafiły udźwignąć ciężar szerzenia prawdy o grach. (chociaż czasami to aż irracjonalne, każdy może zagrać w dany tytuł i przekonać się, że nawet nie chodzi nadinterpretację, a o omamy reporterów). Zazwyczaj taki jegomość zaproszony do studia jest przekrzykiwany przez innych zgromadzonych socjologów, badaczy, wielkich wapniaków.

  10. Odnośnie programu o Mass Effect:

    -genialnie ocenzurowany tyłek (sprytny chwyt: „a może coś tam ciekawego jest za tym czarnym prostokątem”:)
    – Pani psycholożka (!) wypowiada się na temat szablonów w wychowaniu modern nastolatka (spokojnie można ją wyciąć i wrzucić do programu np. o filmie „-” interakcja)
    – wersja alternatywna – goście w studio histerycznie płaczą nad losem ludzkości, wyrywając przy tym włosy, apelując o powrót do ery kamienia łupanego
    – element sentymentalny (old school) – „What happend to Atari, and pinball and Pac – man?”
    – problem wychowania i kontaktu z dzieckiem

    Ach ludzie z poczuciem abstrakcji (tyle, że ukuwają ją na surową rzeczywistość).

  11. Temat stary jak same gry :) I co gorsza, ciagle aktualny. Stracilem nadzieje na to, ze w przewidywalnej przyszlosci cos sie w tej kwestii zmieni. Realny przelom ma szanse nastapic wtedy, kiedy stanowiska decyzyjne w mediach zaczna obejmowac osoby, dla ktorych gry nie sa czyms niezrozumialym, a wiec czyms co najlepiej wysmiac lub przedstawic w czarnym swietle. Na temat poziomu tekstow osob piszacych w mainstreamie na temat gier litosciwie wypowiadac sie nie bede, bo to cos zadziwiajacego po prostu. Widze w tym watku wypowiedzi Louvette i mosci Juliusza z GameHota, a wiec osob, ktore cos moga zrobic w tym temacie na rodzimym podworku. Na krytyke i bzdury pisane trzeba odpowiadac dokladnie tak samo. I to nie Amerykanom, ktorych to naprawde niewiele obchodzi, ale krajowym dziennikarzom, ktorzy o grach pisza. Jakos z rzadka pisujacy o grach z sensem, najczesciej na growych, w szerokim tego slowa rozumieniu, serwisach i blogach, wdaja sie w polemike, krytykuja, dokonuja analizy krytycznej etc. tekstow ukazujacych sie w mediach glownonurtowych. A prawda jest taka, ze trzeba pisac i to mocno niekiedy. I to nie wylacznie do wiadomosci wlasnej, tudziez grona znajomych. Pozdr.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s