Naches a dwuosobowy tutorial

W wynikach ankiety na temat emocji odczuwanych w trakcie grania, o której wspominałam w poniedziałek w LinkoGRAfii, na ósmym miejscu znalazło się uczucie zwane „naches” i jest to naprawdę ciekawy i zastanawiający fakt.

Czym jest w ogóle „naches”? To pochodzące z języka Jidysz słowo określające uczucie dumy, jakie odczuwają rodzice, gdy ich dzieci osiągają sukcesy – lub nauczyciele, gdy sukcesy osiągają ich uczniowie. W odniesieniu do gier chodzi o przyjemność płynącą z uczenia znajomych i członków rodziny tego, jak grać w daną produkcję. 53,4% ankietowanych przyznało, że wzmaga to ich własną radość z grania, 12,9% – że specjalnie szuka gier, które by to umożliwiały. Jedynie 10,9% nigdy nie odczuwało naches w jakiejkolwiek sytuacji związanej z grami.

Po zastanowieniu przyznać muszę, że i mnie uczucie to jest nieobce. I nie mam tu na myśli pełnej rozbawienia satysfakcji z namówienia mamy do zagrania w Guitar Hero, a babci do zaśpiewania w SingStarze – są to gry dość przystępne dla szerokiego grona ludzi, intuicyjne i niewiele tam trzeba tłumaczyć – ale poczucie zadowolenia, gdy pokazuję koledze czy koleżance (również graczom) tytuł, który mi się spodobał, przez jakiś czas tłumaczę im, jak się gra, potem patrzę, jak sobie coraz lepiej radzą – a na końcu bawimy się już wspólnie.

W tym miejscu na myśl może przyjść tryb kooperacji, w którym wspólnie z drugim graczem przechodzi się całą grę czy konkretne poziomy. Ale bardzo rzadko zdarza się tak, że tryb kooperacji uwzględnia naukę jednego gracza przez drugiego – czyli swego rodzaju dwuosobowy tutorial. W ten sposób jeden gracz pokazywałby, co i jak należy robić, a drugi by to przez jakiś czas, dopóki sam się nie nauczy, naśladował. Potem, gdy drugi gracz przejąłby już kontrolę, pierwszy przez cały czas pozostawałby w czujności – w przypadku, gdy potrzebne by było uratowanie z opresji, mógłby szybko uczynić to wciskając na przykład konkretny przycisk. Tak jak instruktor nauki jazdy samochodem pozwala uczniowi prowadzić, ale w każdej chwili, gdy zaistnieje groźba wypadku lub stłuczki, może przejąć kontrolę i odpowiednio zadziałać. Oczywiście takie rozwiązanie działałoby tylko w niektórych typach gier i w przypadku strategii czy przygodówek nie miałoby żadnego sensu.

To tylko luźne przemyślenia, bo możliwe że tego rodzaju tutorialowy tryb kooperacji nie byłby na tyle pożądany przez graczy, by opłacało się inwestować w jego przygotowanie – ciekawa jestem, czy również powitalibyście go równie chętnie jak ja. Możliwe też, że takie coś już w grach było – ja kojarzę jedynie możliwość włączenia się drugiego gracza do rozgrywki w konsolowej wersji Vivy Pinaty i wspólnego zajmowania się zwierzętami i ogrodem – doskonała sprawa dla rodziców, bo gra mimo kolorowego i zabawnego designu może być dla dzieci, przynajmniej na początku, za trudna.

Tak czy inaczej, mam wrażenie, że tego typu możliwość – na żywo, z dwiema osobami przy jednej konsoli czy komputerze lub też przez sieć – nie tylko zwiększyłaby poczucie naches, ale też uczyniłaby z grania czynność jeszcze bardziej społeczną, integracyjną, a zarazem przystępną (mam na myśli zwłaszcza te trudniejsze produkcje) dla szerszego grona odbiorców.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s