Gears of Macho Man

W najnowszym numerze magazynu The Escapist artykuł Kierona Gillena pod tytułem I’ve Got to be a Macho Man, poświęcony grze Gears of War w kontekście sensowności wyśmiewania kultu macho (maczyzmu?) i homoerotycznego wydźwięku, jakie sobą reprezentuje. Teksty Gillena zazwyczaj są przekorne, ironiczne, a zarazem pełne ciekawych i oryginalnych spostrzeżeń i nie inaczej jest tym razem:

Within its own lineage, Gears of War is just as dumb. Gears takes from the two sorts of marines that loom in the collective imagination of a certain school of concept artists – the colonial marines of Aliens and the space marines of Warhammer 40k. And while Gears’ COG troops aren’t as utterly ludicrous as those of the latter – where the average soldier looks like the offspring of a Panzer tank and a Gothic cathedral – it has something of the „’80s-metal album cover come to life” in it. Gears of War’s success has an interesting parallel in the hair-metal fantasies of Guitar Hero; bedroom-bound and messy, their aesthetic sins seem as urgent and necessary as the first time you masturbated.

To rzeczywiście prawda, że GoW oskarżany był o tak duży ładunek wszystkiego, co „prawdziwie” (i zarazem stereotypowo) męskie, że mógł spodobać się albo nastoletnim chłopcom, albo gejom, w obu przypadkach będąc realizacją ich (znów stereotypowych) fantazji. Redaktorki z LesbianGamers.com śmiały się na przykład, że bohater gry Marcus Fenix jest tak napakowany sterydami, że prawdopodobnie musi siadać, by zrobić siusiu.

Właściwie mogłabym tu użyć swojego ulubionego argumentu o prawach, jakimi rządzi się dana konwencja i odrzucić w ten sposób gros oskarżeń i drwin pod adresem tej gry. Mamy tu do czynienia z sytuacją podobną, jak w przypadku GTA – niektórzy dojrzali i poważni gracze nie mogą zdzierżyć mało poważnej i mało dojrzałej w ich opinii konwencji, ponieważ sądzą, że przyczynia się do utrwalania obrazu gier jako rozrywki wyłącznie dla dzieci. Pozwolę sobie znów oddać głos Gillenowi:

Serious gamers have a problem with embracing the concept of unvarnished juvenalia – unless there’s an out. They’re typically eager to escape from the popular perception of games as entertainment for teenagers – especially if they’re teenagers themselves. Gears of War’s serious-men-with-chainsaws formula? That’s the most petrifying thing in the world; it’s the last thing they want associated with them.

W opisywanym podejściu brakuje dystansu i, powtórzę raz jeszcze, zrozumienia specyfiki danej konwencji. Ale jest też druga strona medalu. Żebyśmy patrzyli odpowiednio na tego typu grę (to samo odnosi się do filmu, książki i każdego innego wytworu kultury), musimy mieć pewność, że twórcy sami podeszli do prezentowanych w niej wyobrażeń z dystansem i nie biorą ich całkowicie na serio. Innymi słowy, musimy dostrzec, że puszczają do nas oko, że biorą daną konwencję w cudzysłów i bawią się nią, celowo zbliżając się do karykatury. W przypadku Gears of War – że objętość ramienia bohaterów równająca się objętości uda przeciętnie zbudowanego człowieka i twardzielskie, ociekające testosteronem odzywki to nie rzeczywiste wyobrażenie „prawdziwej męskości” według twórców, tylko dobroduszne, ironiczne i może lekko nostalgiczne mrugnięcie okiem do nastolatka tkwiącego w prawie każdym mężczyźnie grającym w tę grę.

Tak to sobie przynajmniej wyobrażam, bo przecież siłą rzeczy nie znam z doświadczenia nastoletnich chłopięcych fantazji – gejowskich podobnie. Jest mi też obca homofobia, która leży u podstaw niektórych oskarżeń kierowanych pod adresem gry. Być może jako kobiecie łatwiej było mi zwyczajnie zaakceptować tę konwencję, przejść nad nią do porządku dziennego i skupić się na tym, co naprawdę sie liczy, czyli rozgrywce. Jestem ciekawa, jak czytający te słowa mężczyźni – nawet ci, którzy w Gears of War nie grali, bo do tego wystarczy obejrzeć screeny i przykładowy filmik – postrzegają stylistykę, w jakiej przedstawieni zostali bohaterowie.

12 thoughts on “Gears of Macho Man

  1. Bardzo podoba mi się konwencja jaka zastosowali autorzy Gears of War. Szczególnie interesująca jest ta ironizująca linia zarysowana wokół sylwetki i charakteru bohaterów gry, która odwołuje się do tradycyjnych „wersji męskości”, o dawnej jednoznacznej tożsamości. Posunąłbym się nawet do stwierdzenia, że autorzy posługując się takim nieco krzywym zwierciadłem prawdziwego mężczyzny próbują nawiązać dialog ze współczesnym wyobrażeniem męskości. Nie zgadzam się z jednoznacznie szyderczymi wypowiedziami bohaterów Gears of War ale chyba potrafię zrozumieć skąd się biorą. Takie wartościowanie cech (cokolwiek) męskich wydaje się odpowiadać istocie zjawiska kryzysu męskości jaki zachodzi w kulturze współczesnej.

    Z.Melosik w swojej książce cytuje J.MacInnesa: „We współczesnym społeczeństwie cechy, które kiedyś uznawane były za typowo męskie i stanowiły punkt wyjścia opieki mężczyzny nad kobietą, obecnie służą za punkt wyjścia ataku na mężczyznę. Siła, odwaga, niezależność, heroizm w walce, hart ducha, inicjacja seksualna uznawane są za przejaw agresji, konkurencyjności, przejaw znieważenia kobiet, emocjonalnej nieadekwatności, obsesji seksualnej, infantylizmu […]”

    Pojawienie się krytyki macho w Gears of War wynika nie tylko z braku zrozumienia zastosowanej konwencji, ale również a może przede wszystkim, niezgody wobec odniesienia się do monolitycznego sposobu prezentowania męskości. Kategoria męskości uległa relatywizacji. Jeszcze raz cytując Melosika: „Współcześnie więc istnieje wiele równoprawnych (i często sprzecznych ze sobą) wersji męskości. W konsekwencji wielu młodych chłopców ma problemy z integracją swojej tożsamości.”

    Czy wcielanie się w rolę umięśnionego wojownika, którego broń pozwala rozczłonkować wroga na kawałki może być dla nastoletniego chłopca (czy też mężczyzny, w środku którego siedzi nastolatek) szansą przynajmniej na częściową integracje jego męskiej tożsamości?

  2. Nie do końca rozumiem co miałaś na myśli pisząc o homofobii jako podstawie niektórych oskarżeń. Przecież w tej grze nie ma nic homo, heteroseksualni faceci będący homofobami powinni właśnie ta grę wychwalać, ponieważ pokazuje faceta jako macho – nie mającego w swoim życiu miejsca na uczucia [tym bardziej uczucia do drugiego faceta] i nade wszystko ceniącego swój cudowny obwód bicepsa.
    Trochę się zdziwiłem, że ta gra wywołuje tyle emocji na takich polach. Może za bardzo skupiłem się na samej rozgrywce a niektóre teksty bohaterów po prostu traktowałem jako zabawne a nie wyznaczające mi jakąś drogę w życiu…
    Z mojego punktu widzenia wiele osób krytykujących gry traktuje je jakby miały być jakimiś katolickimi przykazaniami, kiedy np GOW skierowany jest do ludzi 18+, którzy powinni mieć już jakieś pojęcie na temat tego czym sie w życiu kierować a do czego nabrać dystansu…

  3. Dzięki za wasze komentarze.

    Czy krytykowanie i drwienie ze sposobu prezentacji postaci w GoW może być przejawem kryzysu męskości? Myślę, że tak – współczesny facet często czuje się zagubiony w swojej płciowej tożsamości (kobieta zresztą też, choć wynika to z czego innego) i lekko skołowany – nie wie na przykład, czy powinien okazywać uczucia. Czy to zostanie odebrane jako mało męski wyraz słabości, czy wręcz przeciwnie – granie twardziela uznane zostanie za relikt patriarchalnego modelu społeczeństwa, nieprzystojący „prawdziwemu” mężczyźnie w rozumieniu współczesności? Nieprzystojący tak bardzo – i tu odpowiadam Leonidasowi – że aż podejrzany pod względem tożsamości seksualnej. Tu dochodzi do pewnego paradoksu: upodobanie do męskości przerysowanej, typowej, pełnej pierwiastka „macho”, czyli takiej, jaka obecna jest w GoW, bywa odbierane jako wyraz niepewności co do własnej męskości. Innymi słowy: jeśli tak bardzo podoba ci się – lub twierdzisz na pokaz, że ci się podoba – przepełniona testosteronem i poczuciem męskiego braterstwa gra, to najpewniej sam chcesz coś udowodnić sobie lub innym. Ergo: tak naprawdę jesteś gejem i sama gra też jest „gejowska”. Oczywiście taka logika jest delikatnie mówiąc niemądra, niemniej jednak dość powszechna. Oto kilka wypowiedzi, które tego dowodzą:
    http://www.thisisby.us/index.php/content/ten_reasons_why_gears_of_war_provides_the_most_homoerotic_experience_in_videogame_history
    http://www.escapistmagazine.com/forums/read/6.60206#466245
    http://kotaku.com/gaming/so-macho/gears-of-war-now-so-macho-217835.php#c678029
    http://gaygamer.net/2006/12/final_december_xbox_360_bc_lis.html#comment-19536

  4. W jakim to było filmie? American Beauty? A Gillen ostatnio mnie zaskakuje. Jest bardzo płodny ;) Na Escapist opublikował jeszcze tekst Hard Times. Przedni. A poza tym, cóż, któż lepiej zna problem niż użytkowcy Gaygamer.net? Bardziej w sumie od rzeczonej kwestii, bo gra konwencjami bawi mnie setnie, zastanawia mnie istnienie tego typu serwisów.

  5. Konwencja Gears of War jest jaka jest, a wizerunek takiego żołnierza jest w grach dość popularny. Mnie najbardziej skojarzył się z WH40k. I chyba odnoszenie tego do niemęskości współczesnego faceta jest nadużyciem. Nie czuję się zagubiony w mojej seksualności czy tożsamości, a i tak lubię gry z napakowanymi facetami i dziewczynami z biustem rozmiaru Z. Po prostu tego często wymaga heroiczna konwencja.

  6. Ja nawet może bym jakoś zaakceptował przerost mięsnia nad mózgiem bohatera GoW, gdyby za konwencją jego przedstawienia tkwiła ciekawa treść i rozgrywka. Ponieważ dla mnie rozgrywka w GoW to nudna, powtarzająca się schematycznie rąbanina z marną fabułą, konwencja niestety mnie tylko dodatkowo nuży. Dlatego wolę z niej raczej żartować niż prowadzić rozważania nad jej związkiem z kondycją seksualną współczesnego mężczyzny. Nawet najlepsza konwencja pustki nie obroni, choć może ją skutecznie zamaskować i spopularyzować. Dlatego nie dziwię się czasem twórcom gier, że bardziej pieczołowicie dbają o konwencję i jej marketing, niż treść.

  7. @ Bioforger
    OK, rozumiem twoje zdanie na temat gry i zgadzam się, że konwencja pustki nie obroni. Zupełnie nie chodziło mi jednak o wartościowanie ani rozgrywki, ani zastosowanej konwencji – mogą się podobać lub nie, to indywidualna sprawa – ale zwrócenie uwagi na to, do jakich paradoksów dochodzi, gdy ludzie próbują nadawać danej grze znaczenia, których zwyczajnie nie posiada. Nie wiem, w jakim stopniu wasze komentarze są reprezentacyjne dla rodzimych graczy, ale na razie wygląda na to, że polscy mężczyźni podchodzą do takiej konwencji zdrowo i nie są tak przeczuleni jak Amerykanie czy Brytyjczycy na przykład, a to cieszy :)

  8. Niestety analogiczna sytuacja jest z Army of Two, gdzie glownymi bohaterami jest para kumpli, najemnikow. Przeszedlem gre i ani do glowy mi nie przyszlo, ze moze to byc odebrane jako manifest homoseksualizmu. W zachowniu zolnierzy, poklepywaniu sie, czy fizycznej wspolpracy nie widzialem nic co mogloby mi sugerowac cokolwiek nie namiejscu. Dopiero pozniej czytajac rozne recenzje, komentarze, czy nawet opowiesci z wczesnych procesow producji, przy zaskoczeniu samych tworcow, krytycy zaczeli czepiac sie wszystkiego co nieintencjonalnie moglobyc dwuznaczne. Nadal nie widze tego, być moze, wynika z faktu, ze nie mam problemow z wlasna heteroseksualnoscia.

    Niestety Amerykanie, mimo pozornej tolerancyjnosci, sa najbardziej homofobicznym narodem swiata. Teza smiala, ale to wlasnie tam ludzie czepiaja sie byle bzdury i robia z igly widly. Zreszta pierwszy z przytoczonych linkow na thisisby.us tak naprawde humorystyczne wyszukiwanie analogii, ktore mozna znalezc w kazdej grze, filmie, nawet ksiazce sensacyjnej. Tego na powaznie brac sie nie da.

    Jednoczesnie swiat sie zmienia, to co kiedys uchodzilo za nic zdroznego teraz to przejaw homoseksualizmu. Obejrzyjcie sobie Top Gun, film, ktory wedlug obecnych ‚standardow’ jest uber-gejowski. Ludzie maja problem z doszukwianiem sie rzeczy, ktorych nie ma i co moze byc najgorsze, to dac sobie to wmowic. Do niedawna klepnie kogos po tylku, calowanie sie kurtuazyjnie w policzek przy skladaniu zyczen, czy nawet chodzenie przez ramie, nie bylo niczym zdroznym (mezczyzni w kraja muzulmanskich chodza pod reke po ulicach), teraz jest zupelenie odwrotnie.

    Swiat stacza sie. Nie ma elementow oryginalnych, wszystko musi byc zbalansowane, wszystko musi byc poprawnie politycznie, w kazdym filmie, musi byc bohater murzyn, bohater gej, oczywiscie kobieta, bron Boze, zeby w jaki sposob obrazalo sie jakas mniejszosc. Podobna dyskucja i kwestia rasizmu w Res Evil 5. Nie wazne, czy to ma sens czy nie wioska w Afryce, musi miec taka sama liczbe czarnych co bialych, zoltych i czerwonych, przy zalozeniu 50 procent to kobiety.

    Przypominaja mi sie slowa Jeffa Greena, redaktora 1up.com, ktory ogladajac komedie ‚Sixteen Candles’ nie wytrzymal i wylaczyl film tylko dlatego, ze bohater azjata witany byl dzwiekiem gongu w tle. Zachodni swiat kulturalnie siega dna.

  9. Jakoś cięzko mi uwierzyć, że panowie z Epica mają dystans i postrzegają swoich bohaterów z GoW jako przerysowanych, vide zdziecinniały Cliffy B, który w każdym zdaniu musi wrzucić swoje „cool”, chętnie fotografujący się z repliką lancera i odsłoniętymi, lekko dopakowanymi łapkami. Myślę, że prędzej jest tak, jak napisał Damian, świat się systematycznie się stacza, a publikę można niestety podbić konwencją: „Pudzian adventures in space with gunz’n’shit” + „omg, insane graphx, lolz!”, Proponuję nie spodziewać się wiele więcej po części drugiej ;)

  10. Świat „systematycznie się stacza” mniej więcej od zarania dziejów :) W każdym momencie w historii i w każdej dziedzinie życia słychać takie głosy. Nasze czasy nie są tu wyjątkiem. Taka natura ludzka, by idealizować przeszłość, a załamywać ręce nad współczesnością.

    Nie mamy pewności, czy panowie z Epica mają dystans i świadomie grają z konwencją, również w kreowaniu samych siebie. Może tak, może nie. Teraz myślę, że ważniejsze jest co innego – to, jak my potraktujemy tę konwencję. Czy na serio – tak jak ci, którzy krytykują płytkość, homoerotyczne treści, kult macho itd. – czy z dystansem i na luzie, tak jak proponuje Gillen. I właściwie w obu przypadkach można śmiać się z GoW-a, tyle że w pierwszym jest to drwiące wyśmiewanie, a w drugim dobroduszna kpina, porównywalna na przykład z naszym dzisiejszym spojrzeniem na niektóre filmy, które oglądaliśmy w dzieciństwie na kasetach wideo i którymi się wtedy zachwycaliśmy.

  11. Niestety jednak coś w tym jest, że świat upada, jakoś bardziej niż przedtem. Perełek w każdej dziedzinie sztuki coraz trudniej się doszukać, a rzeczywistość coraz bardziej agresywna :) Idealizacja, fakt, ale tylko częściowa – np. za każdym razem gdy na VH1 leci blok teledysków pt. „Smells like 90’s” to przez moment czuję się normalnie. Wystarczy jednak, że ów program się skończy… Szkoda gadać ;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s