Hej mała

Są dzielnice, w których nie zdarza się to nigdy. Są kobiety, których nie spotkało to ani razu. Ale jedno i drugie należy do rzadkości. Obcy mężczyźni zaczepiający na ulicy: rzucają wulgarne zaczepki i niedwuznaczne propozycje, gwiżdżą i wykonują nieprzyzwoite gesty, obdarzają „niewinnymi” komplementami, w ich mniemaniu grzecznie zagajając rozmowę. Każda kobieta, która stała się obiektem niechcianego zainteresowania ze strony mężczyzny – a wcale nie trzeba do tego aparycji supermodelki i wyzywającego ubioru – pamięta uczucie strachu, gniewu lub zażenowania, a w najlepszym wypadku irytacji, które temu towarzyszyło.

Tego typu uliczne zaczepki muszą być szczególnie uciążliwe w nowojorskiej dzielnicy Brooklyn, gdzie mieszka artystka Suyin Looui, skoro aby nagłośnić problem, postanowiła stworzyć grę Hey Baby (darmową wersję znaleźć można na stronie heybabygame.com), która pozwala kobietom dokonać wirtualnej zemsty. W tej prostej strzelaninie przedstawionej z perspektywy pierwszej osoby chodzimy po ulicach wyposażeni w broń palną, kładąc trupem natrętów. Zostają po nich nagrobki z wyrytymi słowami, którymi się do nas zwracali. Są wśród nich zarówno wyjątkowo obsceniczne teksty, jak i teoretycznie niegroźne, ale jakże drażniące „Przepraszam, masz chłopaka?” czy „Uśmiechnij się do mnie, złotko”.

Oczywiście, odpowiedź na pytania, czy śmierć to nie za duża kara za nieudolne próby flirtowania i czy przemoc jest prawidłową odpowiedzią na słowną agresję, jest jasna. Ale Hey Baby nie należy traktować dosłownie: to nie gra o tym, jak przyjemnie jest dowalić męskim szowinistycznym świniom – choć jeśli podejść do niej z odpowiednim dystansem i docenić satyryczny wydźwięk, niektórym szczególnie doświadczonym w tym względzie kobietom może chwilowo poprawić samopoczucie. To przede wszystkim gra o tym, jak czuje się kobieta w świecie, w którym wielu mężczyzn uważa, że ma prawo ją zaczepiać tylko dlatego, że im się podoba. I żeby nie prowokować dalszych nieprzyjemności, jest zmuszona zmilczeć, ewentualnie wybrać następnym razem inną drogę lub przebyć ją w towarzystwie co najmniej jednego znajomego mężczyzny.

Jako gra Hey Baby jest, delikatnie mówiąc, bardzo słaba. Animacja jest nienaturalna, lokacje ubogie, sterowanie niewygodne, a co więcej, brakuje poczucia celowości, motywacji, puenty – elementów zwykle niezbędnych dla satysfakcji gracza. Z drugiej strony, nie o nią przecież chodzi – dziełko Suyin Looui jest przede wszystkim komentarzem na ważki społeczny temat wyrażonym w języku interaktywnego medium, a dopiero potem grą. Powstało nie po to, by w nie grać dla przyjemności, tylko po to, by o nim dyskutować, przy okazji nagłaśniając problem, który porusza. I biorąc pod uwagę zainteresowanie mediów, z wpływowym The New York Times na czele, oraz gorące wymiany zdań w serwisach i blogach o rozmaitej tematyce, cel ten został osiągnięty.

Tekst ukazał się pierwotnie 25 czerwca w dodatku „Kultura” do „Dziennika Gazety Prawnej”.

9 thoughts on “Hej mała

  1. Gdy przeczytałem pierwsze trzy zdania, byłem przekonany, że chodzi o gry sieciowe :)

    Jako facetowi oczywiście ciężko mi oceniać natrętność opisanych przez Ciebie zachowań w realu. Jakoś po prostu nie zauważyłem, żeby to był istotny problem w życiu codziennym. Co innego internet.

    Jak długo gram już w różne sieciówki (czyli ponad 10 lat), to ciągle uderza mnie niedojrzałość graczy pod tym względem. A w zasadzie mam wrażenie, że jest coraz gorzej.
    I to z obu „stron barykady” – rozbuchane samczyki startują z tekstami typu „tits or gtfo”, fakt, ale i często dziewczęta (i/lub młode kobiety) lubią odgrywać role drama queens.

    Wydaje mi się, że to dopiero jest problem…

    • Tego typu zachowania w realu i w sieci mają ze sobą sporo wspólnego, bo wynikają z tego samego: poczucia, że można, bo to przecież nic specjalnie szkodliwego. Względna anonimowość, którą zapewnia internet, dodaje jeszcze odwagi. Spotkałam się nawet z obrzydliwym tłumaczeniem, że ordynarne zaczepki kobiety powinny poczytywać sobie za komplement.

      Napisałeś, że jest coraz gorzej i zastanawiam się dlaczego: być może powodem jest wzrost liczby grających kobiet, co niedojrzali gracze płci męskiej odbierają jako zagrożenie, wejście na terytorium dotychczas zarezerwowane dla nich? Stąd te ataki.

      Co do drama queens: doprecyzuj proszę, co konkretnie miałeś na myśli.

  2. @drama queens
    To chyba widać najlepiej w grach MMO, gdzie jakaś większa grupa gra dużo razem. Gdy w takim towarzystwie (często zdominowanym przez młodych facetów niepewnych swoich social skills) pojawia się określony rodzaj kobiety, szybko zaczyna ona flirtować raz z tym, raz z tamtym.
    I dużo łatwiej niż w realu wygrywać jej jednego przeciw drugiemu, w zależności od swoich potrzeb.
    W ten sposób co chwilę doprowadza do dram i łatwo psuje relacje w grupie i tym samym przyczynia się do umocnienia stereotypów dotyczących kobiet w sieci. Spotkałem się już z wywiadem z szefem topowej _zawodowej_ gildii WoW, który stwierdził, że właśnie z tego powodu programowo nie przyjmują kobiet.
    Nie twierdzę, że jest to zjawisko równie nagminne jak chamskie zaczepki facetów wobec _osób_deklarujących_płeć_żeńską_, niemniej jednak zdarza się – dlatego o nim wspomniałem.

    A jeszcze w temacie tego osławionego „tits or gtfo”: zastanawiam się, czy powodem takich zachowań nie jest to, że po prostu w męskim towarzystwie, które kontaktuje się wyłącznie przez klawiaturę i monitor, tak naprawdę nie wiadomo, czy osoba deklarująca bycie kobietą faktycznie tą kobietą jest.
    „Feministyczne” argumenty z sali o tym, że przecież to nie powinno mieć znaczenia, bo równouprawnienie itp. odrzucam jako nieuporządkowane. W sieci między innymi budujemy takie czy inne relacje z innymi ludźmi, a inaczej to się robi między osobami tej samej płci czy wieku, a inaczej – gdy występuje znacząca różnica.

    pozdr

    • Moja wiedza o MMO jest w większej mierze teoretyczna niż praktyczna, więc jestem wdzięczna za poszerzenie jej o ciekawe zjawisko :) Cóż, chamstwo i prostactwo z jednej strony, perfidne manipulacje z drugiej: wygląda na to, że obie płcie muszą się mocno starać, by pojedyncze incydenty nie przełożyły się na uprzedzenia utrudniające komunikację w sieci w ogóle.

  3. Gram w różne MMO, w WoWa nie nałogowo broń Boże, ale od lat i… sam nie wiem czemu nadal to robię. Nieważne… co do kobiet w MMO. Większość kobiet które chcą bawić się po sieci na poważnie gra postaciami… męskimi. Kiedy widzisz cycatą elficzkę w kusych majtkach ;) w 80% jest to nagrzany nastolatek i jego zapasowa postać.
    Z kobietami gra się dobrze, a nawet bardzo dobrze. Już w czasach pierwszego Diablo na kanale Pol-1 miałem kilku znajomych z którymi szliśmy na diaboła i w grupie tej była dziewczyna. A mogę powiedzieć, że była nią w 100% bo i zloty diabołowe były w real lajfie. Nie rozumiem skąd te teksty powyżej o jakimś „flirtowaniu” i „konfliktowaniu”. Gry są do grania i skoro „baba chce grać” jak to określają niektórzy to gra a nie flirtuje na litość boską.

    Inna sprawa, że gracze MMO zdziczeli tzn ilość chamstwa jest nieporównywalnie większy niż kiedyś. Czym to jest powodowane hmmm chyba dostępnością – teraz każdy szczeniak może się zalogować do koreańskiego MMO i napisać „pokaż cycki” w czasach np pierwszego Asheron’s Call takie rzeczy się nie zdarzały bo szczeniak nie miał dostępu do karty kredytowej. No ale to nie tylko problem MMO wejdźcie sobie na Xbox Live i jeżeli w 5 minut nie wyzwą was od starych pierdzieli, gejów, fagasów i tak dalej to powinszować znalezienia ludzi na poziomie!
    Takie czasy…

    • Możemy odnosić się do barbaryzacji „naszych czasów”, ale problem ten jest zasadzony na fundamencie rozwoju cywilizacyjnego (sic!) i technicznego, z naciskiem na sposoby wychowania takich „małych rozbójników”.
      Problem spychania kobiet na niższy poziom kulturalny jest o wiele bardziej złożony i trwa bardzo (i mam na myśli bardzo) długi czas. Nie jestem zwolennikiem radykalnych rozwiązań skrajnego feminizmu (cóż się dziwić, gdzież znalazłbym swoje miejsce po takim szoku strukturalnym;)) lecz podejście z humorem (o ile z takim mamy w tym przypadku do czynienia) nie musi cechować tylko mężczyzn ukazujących przez dowcip swoją wyższość. Dlaczego nie zapoznawać odbiorców (jak wyglądają statystyki, więcej mężczyzn, czy kobiet „grających”, jak rozkładają się różnice?) z problemami kobiet? Dlaczego nie zapoznawać z dorobkiem działalności feministycznej (zbyt duże uogólnienie)?

  4. Co tu dużo mówić – ważki temat został, nie po raz pierwszy, bardzo dobitnie zilustrowany przez grę. Słusznie zauważyłaś, że tu nie ma znaczenia grafika, udźwiękowienie i nawet gameplay, ale przesłanie płynące z gry.

    Poza tym, bardzo interesujący blog i ciekawe spojrzenie na temat gier w kulturze popularnej.

  5. Pingback: Zagadka w trybie FPS

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s