O IGF 2014 w Dwutygodniku

Wolę dzielić gry na dobre i złe, niż głównonurtowe i niezależne, zwłaszcza w świetle płynności pojęcia „indie” i powszechnego braku zgody na jedną, satysfakcjonującą wszystkich zainteresowanych definicję. Nieważne, czy za główne kryterium przyjmiemy brak wsparcia finansowego od wydawcy, niewielką grupę twórców, koncentrację na innowacyjności, czy rebeliancki etos – zawsze znajdziemy sporo wyjątków, które wymogów tych nie spełniają, a mimo to powszechnie uznawane są za gry niezależne. Nawet jurorzy Independent Games Festival zdają się stosować kryterium czysto uznaniowe, odwołując się w regulaminie do bliżej nieokreślonego „ducha indie”.

Muszę jednak przyznać, że ten pojęciowy bałagan nie spędza mi snu z powiek. Niezależnie od etykietek i definicji, rewolucja indie, którą obserwujemy w ostatnich latach dzięki możliwościom cyfrowej dystrybucji, większej dostępności narzędzi deweloperskich i rosnącej otwartości graczy, zaowocowała twórczą eksplozją na niespotykaną wcześniej skalę. Jako odbiorcy tylko na tym zyskujemy, mogąc wybierać spośród coraz większej liczby fajnych, niebanalnych, mądrych gier. Te nagrodzone podczas ostatniej edycji IGF zdecydowanie się do takich zaliczają i byłoby świetnie, gdyby jak najwięcej osób, również  na co dzień niegrających, je poznało. Mój tekst opublikowany na łamach magazynu „Dwutygodnik” jest w zamierzeniu malutkim krokiem w tym kierunku. Zapraszam, zachęcam, polecam.

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s