Nie waż się wyglądać ładnie dziewczyno

Ostatnio kilka razy zdarzyło mi się pisać o kwestiach zaliczających się do szeroko pojętej kategorii „gry a płeć”. Natężenie tej tematyki jest przypadkowe, więc nie ma obaw, że stanę się monotematyczna, natomiast pewne wydarzenie z ostatnich dni poruszyło mnie na tyle, że raz jeszcze pozwolę sobie na refleksję związaną z tym zagadnieniem.

Dla porządku krótkie wprowadzenie: kilka dni temu na X360 i PS3 ukazała się głośna i wyczekiwana od wielu miesięcy gra Assassin’s Creed (w lutym trafi również na komputery) stworzona i wydana przez Ubisoft. Jej producentką jest Jade Raymond, która wcześniej pracowała m.in. dla takich firm jak Sony (gdzie zajmowała się programowaniem; z wykształcenia jest informatyczką) i Electronic Arts (gdzie również produkowała gry). Ale nie o samym Assassin’s Creed będzie mowa, choć gra to dobra i warto było na nią czekać. Przed kilkoma dniami bowiem w popularnym amerykańskim serwisie satyrycznym Something Awful opublikowany został komiks przedstawiający Jade jako obiekt seksualny. Komiks jest niesmaczny i nieśmieszny, ale ważniejsze jest to, co sugeruje: że w branży gier znalazła się wyłącznie dzięki wyglądowi, a nie umiejętnościom i że jest jedynie narzędziem służącym promocji gry wśród męskich graczy, czyli większości graczy w ogóle.

Warto w tym miejscu wspomnieć, że Jade jest rzeczywiście atrakcyjna: ładna, zgrabna, uśmiechnięta i komunikatywna. Jest też przy tym doświadczonym i wykształconym pracownikiem branży gier. Takie połączenie jest najwidoczniej dla niektórych trudne do zaakceptowania. Komiks wywołał wiele komentarzy; najgorsze jest to, że w części z nich przewija się przekonanie, że Jade sobie na takie traktowanie zasłużyła – najwidoczniej tym, że jako kobieta osiągnęła sukces w branży zdominowanej przez mężczyzn. Ani chybi zawdzięcza go ładnej buzi, tudzież ciału. No bo przecież nie wiedzy i umiejętnościom?

Z drugiej strony przyznać trzeba, że od wielu miesięcy w niemal każdym przypadku, gdy o Assassin’s Creed pisze się i mówi, pojawia się postać Jade. Ubisoft używa jej do promocji gry w stopniu bardzo dużym – może nawet za dużym. W ten sposób w cień usunięta zostaje pozostała część zespołu pracującego nad produkcją. Ale, ale… Jade jest przecież producentką gry – jej „twarzą”. W świecie gier nierzadko mamy do czynienia z sytuacją, gdy główny twórca danej marki jest medialną osobowością, która napędza niejako zainteresowanie nią i w konsekwencji sprzedaż: CliffyB (Gears of War), Hideo Kojima (Metal Gear Solid), Peter Molyneux (Fable), Will Wright (SimCity), Sid Meier (Cywilizacja) – by wymienić tylko kilka przykładów. W ich przypadku nikt raczej nie poddaje w wątpliwość rzeczywistego wkładu pracy w powstawanie gry. Seksizm? Chyba nie można tego nazwać inaczej.

Ubisoft zagroził administratorom strony Something Awful sankcjami prawnymi i zażądał usunięcia komiksu z jej łamów, co też się stało, ale ruch ten paradoksalnie jeszcze wszystko pogorszył. Właściciele strony rozpowszechnili treść listu od prawników firmy, sprawa – jak to w internecie bywa – w tempie błyskawicznym stała się głośna i w rezultacie na temat Jade napisano wiele bardzo nieprzyjemnych rzeczy. Najprawdopodobniej gdyby Ubisoft zignorował ten wygłup, parę osób o dyskusyjnym poczuciu humoru by się pośmiało i o wszystkim szybko by zapomniano. Tymczasem autor komiksu chwali się teraz swoim „osiągnięciem”. Zaiste Coś Okropnego.