Gra w samobójstwo

Przekraczanie granic i poruszanie drażliwych kwestii to przywilej sztuki i trudno się z tym oczywistym stwierdzeniem nie zgodzić. Dyskusja na temat tego, czy gry są sztuką, wciąż trwa (przyjmijmy chwilowo bezpiecznie, że nią bywają), ale pewnym jest, że z przywileju tego ich twórcy korzystają nader rzadko. Tym bardziej warto zauważać i kibicować każdemu przedsięwzięciu, którego autorzy się na to decydują.

Gra, o której chcę napisać, opracowana została przez jednego z najważniejszych współczesnych badaczy gier, wykładającego obecnie w MIT Jespera Juula i dwóch pracowników Parsons The New School for Design. Po raz pierwszy zaprezentowana została we wrześniu 2007 roku na konferencji zorganizowanej przez Digital Games Research Association (DiGRA), a od niedawna zagrać w nią można online. Jest to prosta flashówka, bardziej koncepcyjny eksperyment niż gra w potocznym tego słowa rozumieniu.

Projekt zatytułowany jest The Suicide Game. Jak nietrudno się domyślić, celem gracza jest popełnienie samobójstwa (to oczywiście pewien skrót myślowy – chodzi doprowadzenie do śmierci widocznej na ekranie postaci, której ruchami sterujemy). Gra zaprojektowana została w ten sposób, by jej ukończenie wymagało kooperacji dwóch osób, można jednak z powodzeniem poradzić sobie w pojedynkę. Zresztą najlepiej przekonać się samemu, wchodząc pod ten adres i poświęcając The Suicide Game parę minut.

The Suicide Game

Jaki cel przyświecał twórcom, bo oczywiście to pytanie ciśnie się na usta po zapoznaniu się z grą? Jak sami piszą, i trudno się z tym nie zgodzić, zdecydowana większość gier polega na dążeniu bohaterów do przetrwania, przeżycia (w różnym, czasem bardziej, czasem mniej dosłownym sensie). Innymi słowy, w przypadku gier nie istnieją odpowiedniki takich książek jak Anna Karenina czy Pani Bovary, w których bohaterki na końcu decydują się popełnić samobójstwo, ponieważ taki finał jest naturalnym rozwinięciem fabuły (jedynym wyjątkiem, jaki przychodzi mi na myśl, jest jedno z zakończeń Silent Hill 2). Juul i współpracownicy postanowili złamać tę konwencję, stawiając graczy w sytuacji, której celem jest właśnie śmierć prowadzonego przez nich bohatera z własnej ręki, by przekonać się, w jaki sposób reagować będą na tak niecodzienne i niekomfortowe zadanie.

Idea to przyznać trzeba niezwykle ciekawa, ale w moim odczuciu moc oddziaływania eksperymentu znacznie osłabia samo wykonanie gry. Nie mam na myśli rzecz jasna oprawy wizualnej, bo wiadomo, że z racji na charakter projektu i technikę jego opracowania inna być nie mogła, a raczej brak jakiejkolwiek osnowy narracyjnej. Nie wiemy też niczego na temat postaci, której ruchami sterujemy, a nawet nie widzimy jej twarzy. The Suicide Game to czysta mechanika. Z tego powodu nie byłam w stanie wykształcić sobie jakiekolwiek emocjonalnej reakcji na postawione przede mną zadanie i w związku z tym nie było ono dla mnie ani trochę niekomfortowe. Być może w osiągnięciu zamierzonego przez twórców celu pomogłoby wprowadzenie choć szczątkowej historii wyjaśniającej dążenie postaci do samobójstwa i jakakolwiek możliwość personalizacji doświadczenia. Myślę, że sama sposobność nadania postaci imienia mogłaby już wpłynąć na poczucie identyfikacji z nią, a co za tym idzie – wywołać w graczach silniejszą reakcję, o którą przecież chodziło twórcom.