A czy ty zmieniłeś już zdanie?

Założyciel skupiającej badaczy i myślicieli Fundacji Edge, John Brockman, co roku zadaje kilkuset wybitnym naukowcom jedno pytanie – zazwyczaj o naturze filozoficznej. Zebrane odpowiedzi ukazują się następnie w formie publikacji książkowej. W ubiegłych latach pytano między innymi: „Co według ciebie jest prawdą, chociaż nie możesz tego dowieść?”, „Który z wynalazków z ostatnich dwóch tysięcy lat jest najważniejszy i dlaczego?” i „Jakie pytania zadajesz sobie samemu?”.

W tym roku pytanie brzmiało: „W jakiej kwestii zmieniłeś swoje zdanie i dlaczego?”. Z odpowiedziami zapoznać można się na stronie fundacji; lektura to długa, ale pożyteczna i wbrew pozorom przystępna. Do czego zmierzam? Pytanie to jest w moim odczuciu jednym z najważniejszych, jakie może postawić sobie każdy z nas – nie tylko naukowiec, a przyznanie się do zmiany opinii na jakiś temat – czy to na podstawie własnych doświadczeń, czy pod wpływem argumentacji innych – nie zawsze przychodzi łatwo i jest w gruncie rzeczy wyrazem pewnej pokory wobec świata. Z drugiej strony zmiana zdania może być prawdziwie odświeżająca i dobroczynna, zmusza bowiem do przewartościowania wcześniejszych przekonań, pozwala zejść z utartych kolein myślowych i spojrzeć na pewne sprawy z innej perspektywy. To doskonała rzecz dla higieny umysłu, o ile rzecz jasna nie popadamy w skrajność, co 5 minut przewracając swój światopogląd do góry nogami.

Mam wrażenie, że wśród graczy – mam na myśli osoby, które myślą o sobie per „gracz” – zmiana zdania zdarza się szczególnie rzadko, a w każdym razie rzadko się oni do tego przyznają. Zdeklarowanych zwolenników danej platformy sprzętowej czy gatunku gier jest całe mnóstwo; często też są skłonni bronić ich wyższości do upadłego, będąc głuchym nie tylko na kontrargumenty, ale też zwyczajne fakty i zawzięcie nie przyjmując do wiadomości tego, że gry jako medium (technologicznie, rynkowo, społecznie, kulturowo) podlegają bodaj obecnie, obok internetu, najbardziej dynamicznym zmianom i nie da się na siłę zatrzymać status quo z danej chwili. Z czego to wynika? Nie wiem; przecież umiejętność zmiany zdania przychodzi łatwiej ludziom młodym, którzy są z natury bardziej elastyczni, a gracze to mimo wszystko wciąż jednak przede wszystkim ludzie młodzi lub nawet bardzo młodzi. A może to kwestia stosunkowej nowości gier jako medium w porównaniu z książkami czy choćby filmami, których odbiorcy są bardziej „wyrobieni”, mimo że posiadający własne preferencje, i przyzwyczajeni do tego, że co kilka lat pojawia się twórca czy grupa twórców, którzy zredefiniować mogą na nowo dany gatunek?

Co to znaczy diametralnie zmienić zdanie w sprawie gier, wiem z własnego doświadczenia. Kilka lat temu, jako miłośniczka gier przede wszystkim strategicznych i przygodowych, z daleka omijałam te produkcje, które zawierały elementy zręcznościowe. Było to po części spowodowane przekonaniem (nie do końca trafnym, jak się okazało), że są mniej wymagające intelektualnie, a po części przeświadczeniem, że jestem w nich po prostu kiepska :) Wobec faktu, że po pierwsze coraz mniej gier – nawet przygodówek i strategii – było tych elementów pozbawionych, a po drugie zaczęłam grać na konsolach, którym zawsze bliżej było do arcade’ów, musiałam jednak to podejście zrewidować. Okazało się, że o ile w dalszym ciągu nie zawsze świetnie sobie radzę, o tyle gry zręcznościowe zapewniać mogą zupełnie nowe wrażenia, uzupełniające te płynące z rozgrywki utrzymanej w wolniejszym, bardziej spokojnym tempie.

9 thoughts on “A czy ty zmieniłeś już zdanie?

  1. Myślę, że ta „sztwyność” polskich graczy wynika po trosze tego, że wiele grających osób wciąż myśli o sobie jako o subkulturze. Wystarczy przyjrzeć się listom od czytelników w pismach o grach – dominują syndrom oblężonej twierdzy (nikt nie rozumie graczy, to niszowa rozrywka) i wojny platformowe (pewnie silnie podparte względami ekonomicznymi – jak ktoś już uskłada na PS3, to za nic nie przyzna, że podoba mu się coś na Xboksie). Tak naprawdę to bardzo podobne mechanizmy, jak np. w wypadku muzyki.

  2. To prawda. Przekonanie o tym, że gry są zajęciem dla wtajemniczonych, wciąż u nas pokutuje. A wojny platformowe to w ogóle największa chyba bolączka środowiska graczy. Ale ciekawi mnie, skąd porównanie do muzyki? Mam wrażenie, że większość ludzi w ciągu swojego życia kilka razy zmienia upodobania muzyczne, zwłaszcza w młodości i mało kto to piętnuje, bo ewolucja gustu muzycznego wydaje się naturalna. Wojen między zwolennikami danego gatunku też się chyba tak często nie spotyka.

  3. Wojny platformowe zaliczają się chyba do tej samej kategorii sporów, co spór o wyższość Świąt Wielkanocy nad Świętami Bożego Narodzenia. W branży informatycznej takich sporów jest całe mnóstwo. Za przykład niech posłużą spory o wyższość C++ nad Javą, lub jakiegokolwiek języka programowania nad innym językiem. Podstawową cechą tych sporów jest to, że nigdy się nie kończą. To jest chyba jakiś ciemny zakamarek ludzkiej natury…

  4. Jeżeli z tych sporów ma wynikać coś sensownego, to dlaczego nie. Zresztą w każdym coś jest na rzeczy. Ostatnio, na tym blogu zresztą, zetknąłem się z opinia, że różnica pomiędzy grami konsolowymi a komputerowymi zaciera się, więc nie ma już sensu ich rozrózniania. Może tak, może nie. Tyle, że nadal istnieje na podział na wschodnie i zachodnie gry, które pomimo Xbox’a pokrywają się z kategoriami sprzętowymi. Spory międzygatunkowe? A w której sferze kultury jej nie ma? A co do zmiany zdania własnego. Zdaje się, że Gombrowicz cos o tym pisał. Mam jednak już swoje lata i opinie wyrobione też. Lubię głownie cRPG, strategie, niektóre przygodówki, a więc gry z gęstą fabułą, uniwersum i systemem. Inne średnio mnie frapują, choć akcji też nie unikam. I obawiam się, że tak mi zostanie, bo taki mam gust.

  5. Odeszliśmy nieco od pierwotnego tematu, ale co tam :)

    Napisałam owszem, że różnice między grami konsolowymi a komputerowymi się zacierają, ale nie, że nie ma sensu ich rozróżniać (to już nadinterpretacja). Podział na wschodnie i zachodnie gry? To prawda, istnieje, ale jeśli sugerujesz (tak to odczytałam), że gęsta fabuła, uniwersum i system są domeną tych drugich, to się nie zgodzę. Ja główną różnicę widziałabym w estetyce, konwencji i ogólnym „feelingu” gry. Mechanika dopiero na drugim miejscu.

    Co do sporów międzygatunkowych: tak, istnieją w innych dziedzinach kultury też, ale chyba głównie wśród graczy niestety przypominają przepychanki przedszkolaków.

  6. Nadinterpretacja nie jest wyłącznie moim grzechem :) uważam, że zachodnie gry róznią się od wschodnich i rzeczywiście różnice uwidaczniają się głównie w konwencji i estetyce. Nic więcej nie miałem na myśli.
    A w kwestii przedszkolnych przepychanek. Nie do końca tak jest, bo w sferze muzyki zdarzają się chyba nie gorsze. Mam osobiście poczucie, choć pewnie nie spodoba się to wielu osobom, że wszyscy mamy problem z mówieniem o grach i rozumieniem tego czym są, czym się stają, czego należy i trzeba od nich oczekiwać. Niestety.

  7. Zmiana, a raczej lekkie zmodyfikowanie zdania jest bardzo pożyteczne – chociaż jak zwykle pojawić mogą się skrajności.
    Wojny między wielbicielami „wrogich” platform ostatnimi czasy (z moich obserwacji) znacznie się złagdziły, czy to dlatego, że coraz więcej tytułów nie pojawia się jako exclusive na którąś z platform, poza tym coraz więcej osób uważa „granie” za zapychacz wolnego czasu, szybki relaks, więc spięcia na tym tle trochę ucichły.

    [Pamiętam jeszcze wojnę PC vs Amiga – poza totalnym obrzucaniem się nawzajem inwektywami – zjawisko takie przynosiło sporo korzyści np. integrowanie się środowiska skupiającego się wokół jednej z platform i mobilizacja do pokazania lepszych stron w sprzęcie, oprogramowaniu- czy nawet czasopism.]

    Nie wiem czy wiele osób spotkało się z „syndromem gracza z wieloletnim stażem”, w skrócie SGzWS:) – polegającym na pewnego rodzaju znużeniu grami. Po wielu latach spędzonych euforycznie na zatapianiu się w kolejnych tytułach, przychodzi moment kiedy gry nie wciągają już „tak jak kiedyś”. Nie będę tutaj narzekał na to, że „gry to teraz rakie nijakie” bo mija się to z prawdą, lecz faktem jest, że długie sesje przed monitorem/telewizorem odeszły do lamusa (mam nadzieję, że tylko na chwilę). I właśnie tutaj pojawia się pytanie: „czy zmieniłeś zdanie w kwestii gier?”
    a) może to doprowadzić do chęci negacji naszej przeszłości, przejścia na kaznodziejską drogę światłości i szerzenia teorii jakoby gry to zło i strata czasu.
    b) wyrobienia pewnej neutralności co do tematu „było – minęło”
    c)próba ponownego powrotu do dawnego stanu
    et cetera, et cetera

    Pytanie odnoszące się do zmiany zdania nie jest, więc takie banalne. Nie tylko wielkie osobistości nauki zmieniały zdanie pod naporem nowych faktów, także i w życiu codziennym „zwykłego” człowieka zdarza się to nader często. Mnie zaś doprowadziło do zainteresowania się grami nie tylko na płaszczyźnie praktycznej, ale także teoretycznej – i może to pozowli mi znów zarwać nie jedną noc studiując gry, w jednej ręce dzierżąc kontroler w drugiej… książkę:)
    Pozdrawiam

  8. Też chciałabym wierzyć, że wojny międzyplatformowe złagodziły się dzięki większej ilości graczy typu casual, choć w środowisku tzw. hardcore’owców dalej panuje zaciętość. Wielu zwolenników PC boli przede wszystkim to, że komputery jako maszyny do grania nie mają już takiej pozycji jak kiedyś i reagują agresją lub pogardą wobec posiadaczy konsol.

    Przy okazji: bardzo trafna mini-analiza SGzWS, bombeiros :)

  9. Harcore’owi gracze zawsze będą toczyć między sobą wojny, bo nie problem w sprzęcie, ale tkwi on w ich głowach.
    A temat potraktowany z dystansem może przynieść stronom w tym „konflikcie” pozytywne skutki.
    A czy większa ilość graczy typu casual – można zaliczać in plus to już inna sprawa. (ja podchodzę do tego z dużym dystansem).
    Ktoś się obija, ileż można komentować wiekowe już wpisy:P

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s