Hardcasual softcore

Funkcjonowanie pojęć „hardcore” i „casual” w odniesieniu do gier i graczy interesuje mnie już od dawna; szczególnie ciekawe jest to, że ponieważ trudno o jasne i powszechnie przyjęte definicje, niemal każdy gracz, pracownik branży gier, dziennikarz, bloger czy badacz może rozumieć je nieco inaczej. Czy kluczowym wyznacznikiem jest czas spędzany na graniu? Dobór tytułów? Zainteresowanie sferą „okołogrową”, jak chce np. nef.the.grey? Odpowiedź na pytanie „po co gram”, jak proponowałam swego czasu w tekście Hardcore vs. casual? A może jeszcze coś innego?

Czasami sytuacja jest jasna i wszyscy zgodzą się co do tego, że do niezobowiązującej partyjki w Zumę podczas przerwy w pracy jak ulał pasuje pojęcie „casual”, podczas gdy do spędzania kilku godzin dziennie w świecie World of Warcraft połączonego ze współtworzeniem fanowskiej strony na jego temat – „hardcore”. Ale czy bylibyśmy tego tacy pewni w przypadku, gdyby okazało się, że osoba z przykładu pierwszego żywo interesuje się rynkiem gier i czyta sporo na ten temat, a osoba z drugiego nie gra w nic poza WoW-em i nie ma pojęcia o tym, co dzieje się w świecie elektronicznej rozrywki?

Gracze często lubią identyfikować się z konkretną grupą (poza casual i hardcore mamy przecież też np. komputerowców i konsolowców, fanów Sony i Nintendo, zwolenników wschodniego i zachodniego stylu RPG), ale w obecnej sytuacji – gdy struktura demograficzna ludzi, którzy grają, jest coraz bardziej niejednolita i powstaje coraz więcej tytułów zróżnicowanych pod względem gatunku oraz przystępności i czasu potrzebnego na ich ukończenie – naklejanie etykietek ma coraz mniejszy sens. Tym bardziej, że tak naprawdę zdecydowana większość graczy mieści się na różnych punktach linii, której dwa końce wyznaczają „hardcore” i „casual”, jakkolwiek byśmy tych pojęć nie definiowali.

N’Gai Croal, dziennikarz piszący o grach dla amerykańskiego wydania Newsweeka, zaproponował określanie tej najszerszej grupy graczy słowem „hardcasual” – chodzi o osoby pragnące gier na wysokim poziomie (pod względem fabuły, grafiki, rozgrywki), które jednocześnie byłyby przystępne i nie wymagały poświęcenia dużej ilości czasu na opanowanie i ukończenie. Niedawno powstał nawet specjalny blog prowadzony przez osoby identyfikujące się z takimi podejściem do grania i dla nich przeznaczony – Hardcasual.wordpress.com. Być może lepszym terminem oddającym postać rzeczy byłby, jak chcą niektórzy, „softcore”, tylko on z kolei kojarzy się z pewnym odłamem pornografii i chyba nienajszczęśliwsze jest to skojarzenie :)

Oczywiście, nawet jeśli dobrze pasują do przeważającej grupy graczy, określenia „hardcasual” i „softcore” pozostają wciąż etykietkami. Skoro etykietki nie są nam potrzebne przy omawianiu publiczności książek czy filmów, dlaczego z grami jest inaczej?

10 thoughts on “Hardcasual softcore

  1. Jak dla mnie temat jest interesujacy. Kiedys latwiej bylo okreslic gracza hardcorowego. Byl to typowy nerd co potrafil wymaksowac Pac-mana czy Space Invaders (polecam film ‚The King of Kong’). Teraz zwyklo nazywac sie hardcorowymi graczami kazdego, kto poswieca na granie wiecej niz pare godzin dziennie i brzydzi sie tworami typu Brain Age czy The Sims.
    Pojecie gracza hardcorowego juz dawno sie zdewaluowalo i potrzebne sa wlasnie takie neologizmy jak Hardcasual czy softcore (choc ten ostatni nie brzmi sensownie, skojarzenie jak najbardziej na miejscu:).
    Ciekawy wpis, widac myslimy podobnie, gdyz od jakiegos czasu planowalismy nagrac o tym podcast.

  2. A może temat należy przeanalizować z innej strony – np. potraktować stopień uzależnienia od grania jako wskaźnik umożliwiający zaklasyfikowanie przez psychiatrów do poszczególnej kategorii na skali od hard po soft (mental disorder ;o). Specjaliści twierdzą: „Our research supports the idea that people who are heavily involved in game playing may be nearer to autistic spectrum disorders than people who have no interest in gaming.”.
    więcej: http://www.bps.org.uk/media-centre/press-releases/releases$/annual-conference-2008/computer-game-addicts-like-people-with-aspergers.cfm

  3. Ta, zauważyłem część objawów u siebie, np. prowadzenie przydługich monologów (na blogu), ozdobniki słowne (na blogu), niechęć do przyznawania innym racji etc. ;)
    A w temacie. Słownictwo dot. gier nie nadąża niestety za ich rozwojem. Stąd ciągle borykamy się z koniecznością przedefiniowania pewnych pojęć. Czy w ogóle jest to potrzebne? Pewnie tak, skoro nie zniknęły. Moim skromnym zdaniem, „gracz hardcorowy” powinien pójść w pierwszym rzędzie do poprawki. Dla mnie jest to ktoś, kto nie tylko gra, ale i interesuje się sferą grową. Człek obyty w temacie gier po prostu, przy czym jego wiedza wynika nie tylko z tego, co przeczyta czy usłyszy, ale też z doświadczeń wypływających z grania.

  4. Ja jestem staroswiecki pod tym wzlgedem. Dla mnie gracz hardcore’owy moze z domu nie wychodzic, lub ewenutalnie wybrac sie na ‚automaty’, zeby przejsc na jednej zolce calego Metal Sluga.
    Taki N’Gai Croal, czy Michael Abbott na pewno nie sa hardcorowcami, wiecej teoretyzuja, niz spedzaja czasu przed TV / monitorem.

    Od kiedy gry wyszly z rozrywkowej niszy i docieraja do milionow, mozna spokojnie pokusic sie nawet o stworznie nawet 10 stopniowej skali. 1= posiadacz Wii Sports i Wii Sports tylko — softcasual (0 dla ludzi co maja DS i tylko Brain Age’a). 10 = Billy Mitchell — hardhardcore.

  5. Hardcore’owe granie nie kojarzy mi się jednoznacznie z zainteresowaniem szerokim spektrum świata gier komputerowych – dawni hardcore’owcy, np. quake’owi, często nie interesowali się niczym poza niż FPSami, czy nawet niczym poza niż FPSami id software.
    Określenie „hardcasual” wydaje mi się związane z obowiązującym obecnie trendem tworzenia gier – muszą mieć grafike top notch, ale nie powinny zbyt wysilać gracza i trwać za długo. Jak to mówią, pieniądz gorszy zawsze wypiera lepszy.

  6. Cały problem polega jednak na tym, że w jakiś tam sposób utrwalone pojęcia dot. gier, graczy i grania tracą aktualność, stają się w związku z szybko zachodzącymi zmianami nieostre. Najwyższy czas, aby zacząć rewidować pewne kwestie. No, a w języku polskim w końcu stworzyć nomenklaturę, bo niemal nie istnieje. I jak tu rozmawiać o grach, skoro nie ma czym? Bo akurat o czym jest, i owszem.

  7. Wiecie, ale to trzeba zrobić jakąś tomistyczną „drabinę growych bytów”, z uwzględnieniem rozmaitych przypadków. Np. ja zazwyczaj nie mam czasu na granie, ale jak już dostanę wolne to odrabiam „straty” i siedzę po 4-6 godzin :) Pytanie czy czas jest tu decydującym czynnikiem, czy może jednak wyniki w grach?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s