Twardy orzech do zgryzienia

Problem, o którym chcę napisać – jakkolwiek z pozoru wydawać się może błahy – zaczyna naprawdę przeszkadzać w momencie, gdy często pisze się o grach. Chodzi o kwestię lingwistyczną, a mianowicie: w jaki sposób utworzyć przymiotnik od słowa „gra”, by nie uchybić poprawności języka polskiego. Można oczywiście uznać, że nie ma sensu na siłę tworzyć neologizmów i trzeba ratować się konstrukcjami opisowymi, ale w pewnych sytuacjach brak formy przymiotnikowej mocno doskwiera i człowiek zaczyna zazdrościć tym, którzy piszą powiedzmy o filmach czy książkach i nie muszą zaprzątać sobie takimi sprawami głowy :)

Zwróciłam się zatem do kilku poradni językowych z prośbą o wyjaśnienie tej kwestii. Odpowiedzi były takie, jakich się spodziewałam. Najbardziej jasno, a zarazem dobitnie wyraziła się p. Dorota Kopczyńska z Telefonicznej i Internetowej Poradni Językowej Uniwersytetu Warszawskiego:

Polski system słowotwórczy jest niesłychanie płodny i daje nam wiele różnorodnych sposobów tworzenia nowych słów, jego możliwości są jednak – jak możliwości wszelkich innych systemów językowych i niejęzykowych – mimo wszystko ograniczone. Dlatego też nie sposób utworzyć poprawnego przymiotnika od rzecz. gra – w żadnym ze znaczeń tego słowa. I „growy”, i „gierczany”, i „gierski” będą brzmiały równie fatalnie i będą nieczytelne.

Cóż. Nieśmiałe marzenia o gotowym rozwiązaniu rozwiewającym wszelkie wątpliwości legły w gruzach :) Dalej trzeba zatem lawirować i wykonywać językowe akrobacje, by za wszelką cenę uniknąć naturalnej w wielu przypadkach formy przymiotnikowej.

Swoją drogą o ile od słowa „growy” uszy bolą mnie najmniej (a nawet zdarzyło mi się go kilkukrotnie użyć), a „gierczany” jest w moim odczuciu dziwaczne, ale pojawia się w takich publikacjach jak Gazeta Wyborcza czy książki fantastyczne, o tyle okropnie brzmiące „gierski” widzę po raz pierwszy i mam nadzieję ostatni…

15 thoughts on “Twardy orzech do zgryzienia

  1. Bardzo ciekawa sprawa! Sam od dłuższego czasu zastanawiam się, czy w niedalekiej przyszłości słowo „growy” trafi do słownika. :) Z jednej strony, brzmi ono cokolwiek dziwnie. Z drugiej, jest jednak powszechnie używany, szczególnie w odniesieniu do Internetu: serwis „growy”, „growa” branża. Niemniej gratuluję tematu. Tym razem świetny. :)

  2. Growy brzmi najmniej siermiężnie. Gierski? Gierczany? Dziękuję, wolę growy. Generalnie niespecjalnie się nad tym zastanawiam. Nie ma właściwego, uznanego za poprawne słowa, więc używam tego, które najbardziej mi pasuje.

  3. Przypomniałam sobie jeszcze jedną formę. Ponieważ synonimem „gier” jest „elektroniczna rozrywka”, to niektórzy próbują forsować przymiotnik „elektroniczno-rozrywkowy”. Ale mam wrażenie, że w tym momencie umyka gdzieś już jasność przekazu…

  4. Louvette, jestem wielkim przeciwnikiem określenia gier jako „elektroniczna rozrywka”. To jest zupełne pomylenie pojęć. Co to w ogóle oznacza elektroniczna rozrywka? W wielu swoich podcastach, co prawda są to luźne formy dyskusji o grach, krytykują to często autorzy w serwisie GameHot.pl. Zresztą jest jeden z najciekawszych i chyba najbardziej perspektywicznych nowych serwisów o grach. O nim właśnie mówiłem na GOL-u, ale nie chciałem podawać linka. Jeśli go nie widziałaś, zapoznaj się z ich materiałami wideo – to jest właśnie KRYTYKA gier, na poziomie, w sposób profesjonalny, itd.

    PS. Wesołych Świąt. :)

  5. @ nef

    Widziałam tę formę kilkukrotnie w jednym z polskich czasopism o grach, niestety nie pomnę w którym, poza tym swego czasu jeden z kolegów z GOL-a się na niego uparł, więc znajduje się w niektórych starszych newsach i wpisach encyklopedycznych.

    @ TechCum

    Czyżby rozszczepienie osobowości? ;)
    Na pewno zgodzę się z tym, że „elektroniczna rozrywka” to pojęcie szersze znaczeniowo niż „gry” i wobec tego mniej konkretne, ale używanie go (oby nie za często) za błędne nie uważam, choćby ze względu na uzus językowy.

    Gamehot jak na złość w tej chwili nie działa, ale z chęcią zapoznam się później z jego zawartością.

  6. Louvette -> Pewnie, że rozszczepienie osobowości: TechCum, Tecumseh, Tecumsol… Co prawda, zbliżone człony do siebie, ale jednak inne. Internet daje tyle możliwości… :) Z drugiej strony, w życiu codziennym mówią na mnie: tekum, chyba dlatego że wyglądam jak Indianin, hehe. Co do GameHot.pl – naprawdę warto się zapoznać.

  7. Nie wiem dlaczego pojęcia „elektroniczna rozrywka” nie mozna traktować jako synonimu gier elektronicznych. Może ktoś mi wyjaśnić? Pojęcie „dziesiąta Muza” funkcjonuje w obiegu i ma się dobrze, ale jakoś nikt nie wymyśla, że to pojęcie nieostre, nieuzasadnione mitologicznie itp.

  8. Choćby dlatego, że sama istota gier z elektroniką ma naprawdę niewiele wspólnego. Filmy też tworzy się na sprzęcie elektronicznym, książki z kolei redaguje się na komputerach, składa w programach komputerowych, itd. Wybacz, ale gry nie są „elektroniczną rozrywką” – warto dziś uznać gry za dzieła (wybitne, mniej wybitne, fatalne), ale jednak dzieła sztuki. Tak jak filmy czerpią z książek, zjawisk kulturowych, wydarzeń historycznych, tak i wiele wybitnych gier jest tworzonych przez autorów, których ośmielę się nazwać artystami. Nie podoba mi się spłycanie, spłaszczanie gier do pojęcia „elektroniczna rozrywka”, bo po prostu brzmi to, jakby gry dawały odbiorcy doznania na granicy zabawy w domu publicznym z elektronicznymi, japońskimi, dmuchanymi lalami. Fuj.

  9. Z całym szacunkiem, ale kupy to się nie trzyma. Istota gier rzeczywiście nie ma nic wspólnego z elektroniką, ale gier elektronicznych już tak. Przecież gry komputerowe, konsolowe są dzieckiem elektroniki w szerokim tego słowa znaczeniu. Ponieważ dzisiaj nie można juz mówić wyłacznie o grach komputerowych, bowiem są i konsolowe, pojęcie zbiorcze „elektronicznych gier” czy „elektronicznej rozrywki” jest jak najbardziej uprawnione. Na temat gir jako formy sztuki, a ich twórców jako artystów można długo dyskutować. Sprawa nie jest tak prosta, jak się wydaje., a Twoje podejście jest nieco histeryczne. Gry to zabawa, rozrywka, czy tego chcesz czy nie. A że niekiedy próbuje się jednak przenieść akcenty na opowieść, formę graficzną etc. to zasługa twórców, która nie zostaje im zapomniana, zaś tytuły przechodzą do historii elektronicznej rozrywki. Osobiście wielce sławię gry elektroniczne, niemniej nie zamieram udawać, że świat jest inny, aniżeli jest.

  10. Oczywiście piszesz same bzdury.

    Po pierwsze, zbiorcze pojęcie dla gier, to dziś „gry wideo”, które zawierają w sobie zarówno gry komputerowe, jak i gry konsolowe. Zresztą rozróżnienie „komputerowe” i „konsolowe” jest dziś co najmniej naciągnięciem, ponieważ w konsolach siedzą komputery, a komputery podłączone dziś mogą być do ekranów LCD, jak i konsole.

    Po drugie, oczywiście, że gry to rozrywka. A książki i filmy to nie? Część książek, filmów jest czysto rozrywkowa (kino sensacyjne na przykład, powieści Sapkowskiego na przykład), a z drugiej strony są dzieła ważne dla literatury i sztuki filmowej. Podobnie jest w grach wideo.

    Po trzecie, elektroniczna rozrywka to sformułowanie, które wzięło się z czasów przeszłych, kiedy to nikt nie umiał i nie chciał inaczej określić dziedziny, która była niszowa. Dziś takie określanie całego przemysłu jest po prostu domeną ludzi, którzy o tym przemyśle mają blade pojęcie, a jedynie próbują kreować się na ważne osobistości branży.

    Nie ma żadnych podstaw: językowych, historycznych i teoretycznych, a także żadnych odniesień do zachodniej czy azjatyckiej kultury, aby gry wideo nazywać „elektroniczną rozrywką”. Mogą to robić dziennikarze pokroju Wojtka Orlińskiego, którzy o grach nie mają żadnego pojęcia, a jedynie udają, że mogą coś w tym temacie ciekawego powiedzieć.

    Być może nie wyraziłem się poprzednio jasno. Oczywiście dalej możecie używać takiego sformułowania. Co prawda, umniejsza ono cały przemysł i jego dokonania, ale Wasza wola. :)

  11. @ TechCum

    Cytuję:
    Dziś takie określanie całego przemysłu jest po prostu domeną ludzi, którzy o tym przemyśle mają blade pojęcie, a jedynie próbują kreować się na ważne osobistości branży.

    Rozumiem, że według ciebie organizatorzy najważniejszej do niedawna imprezy w branży gier Electronic Entertainment Expo (E3) należą do tej grupy ludzi?

  12. Ograniczę się do dwóch tylko wątków. I daruję sobie złosliwości.
    1/ Tak się składa, że pojęcie ‚gier wideo’ pochodzi z czasów, kiedy gry komputerowe dopiero się rodziły. Dla mnie osobiście to okreslenie nieco archaiczne, ale nie przeszkadza mi, z rzadka nawet używam. Generalnie chciałbym, aby język mówienia i pisania o grach był na tyle bogaty, aby mozna było swobodnie i lekko o nich perorować. Jak widać, niektórzy z powodów językowych, historycznych i teoretycznych są odmiennego zdania.
    2/ Z ciekawości zapytam. Czy znasz podstawowe argumenty tych, którzy uważają, że gry nie mogą być uznawane za formę sztuki? I czy potrafisz się z nimi stanowczo rozprawić, po to aby dowieść słuszność swoich kategorycznie stawianych tez?

  13. Ad. 1. Wiem, skąd pochodzi pojęcie gier wideo. Nie ma potrzeby mi tego tłumaczyć. Za starym.
    Ad. 2. Znam te argumenty. Nie, nie potrafię. Mogę jedynie przedstawić kontrargumenty.

    Przyznam szczerze, że w poprzednich wpisach trochę mnie poniosło, szczególnie ze zdaniem o „bzdurach”. Za to przepraszam. Miałem zły dzień. :)

    Generalnie zaś, co do tematu, niech ci, co uznają, że „elektroniczna rozrywka” dobrze określa przemysł, niech dalej tak mówią. Mi to przeszkadza. Co do E3, to wiesz, Marzena, to nośna, marketingowa nazwa, wynikająca raczej z praktyki biznesowej, niż teorii gier wideo.

    Pozdrawiam i życzę Wesołych Świąt!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s